niedziela, 16 grudnia 2012

Imagin~Zayn (trochę +18)

Imagin o Zaynie C: miłego czytania C: Ostrzegam bo długi xD

Wyjechałaś do Londynu na pół roku. Chciałaś tu przyjechać na stałe, więc rodzice wysłali Cię, abyś zobaczyła jak jest. Zatrzymałaś się w mieszkaniu Twojego wujka, dał Ci je na osiemnastkę (ogl to mieszkał w Polsce ) które znajdowało się niedaleko centrum Londynu. Mieszkanie było całkiem spore. Wniosłaś bagaże do swojego pokoju. Była już noc, więc położyłaś się spać.
Nastał kolejny dzień. Obudził Cię telefon od Twojej mamy.
Ty: Halo.? -Zapytałaś zaspanym głosem.
M: [T.I], czemu nie zadzwoniłaś, że dotarłaś.?! Ty wiesz jak się z ojcem o ciebie martwiliśmy.?! -Zaczęła krzyczeć na Ciebie mama.
Ty: Skąd wiesz, że dotarłam.? Może mnie porwali..?
M: Nawet tak nie żartuj.!!!.. Żartujesz, prawda.?!
Ty: Tak, tak, wszystko jest ok, mieszkanko spoko, tyle na razie powiem..
M: Ok, najważniejsze, że wszystko w porządku.. Dzwoń do mnie trzy razy dziennie, dobrze.?
Ty: Mamo.! -Zawołałaś oburzona.
M: No dobra.. to dwa.?
Ty: Będę dzwoniła od czasu do czasu, dobrze.? Przecież nie przyjechałam tu na za.. -Przerwałaś.-Będę dzwonić..
M: Baw się dobrze córeczko, pamiętaj, że cię kochamy.. aha.! I pozdrów tą Twoją przyjaciółkę.!
Ty: Tak, wiem, wiem, też Was kocham, pa pa.
M: Pa.
Po zakończonej rozmowie poleżałaś jeszcze z 10 min i wstałaś. Ubrałaś żółte rurki, czarną, przewiewną bluzeczkę i czarne baletki, a do tego jeszcze czarny pierścionek. Zjadłaś lekkie śniadanie, chwyciłaś torebkę z aparatem i wyruszyłaś. Najpierw poszłaś pod Big Ben, zrobiłaś kilka zdjęć, a następnie poszłaś na London Eye. Z London Eye ruszyłaś pod pałac Buckigham. Miałaś szczęście, bo zobaczyłaś zmianę tych żołnierzy w śmiesznych, czarnych czapkach. Zachciało Ci się pić, więc ruszyłaś do Starbaks Coffe, gdzie pracowała Twoja przyjaciółka, która chodziła z jednym z tych chłopaków z tego boysbend'u, chyba z Liamem, czy jak on tam miał.. nie przepadałaś za ich muzyką, jakoś nie wpadli Ci w ucho. Nie ważne.. Weszłaś do kawiarni.
Ty: Hej kochana.!
T.p (twoja przyjaciółka): Hej.! A co Ty tutaj robisz.?? Zaskoczyłaś mnie.! -Dałyście sobie buziaka na przywitanie.
Ty: A wiesz, przyjechałam, tu na pół roku, a później chyba nastałe. itd.. A co tam u Cb.? Jak tam z Liamem.? Dobrze mówię, Liam.?
T.p: Jest po prostu cudownie.! Tyle powiem.. A jak tam u Patryka, dogadaliście się wreszcie.?
Ty: Nie.. znowu mnie zdradził z tą pindą, Victorią, więc z nim zerwałam..
T.p: Strasznie mi przykro..
Ty: Nie, nie potrzebnie.. jak to pewna mądra kobieta rzekła "Nie będę przez niego płakać. Moja mascara była zbyt droga.." -I zaśmiałaś się pod nosem.- Był zwykłym dupkiem i tyle.. Boję się, że już nie będę potrafiła zaufać innemu chłopakowi.. Dobra.. to ja poproszę.. hmmm. może.. Moche czekoladową.
T.p: Nie myśl tak.! Nie każdy jest taką świnią.! Na przykład Zayn lub Harry, ci z tego boysband'u którego nie lubisz. Może Cię z którymś z nich umówię, co.? Aha.! To będzie 3,50, ale dla ciebie za 2,00. -I mrugnęła do Ciebie.
Ty: Miła jesteś, ale sama sobie poradzę. -Uśmiechnęłaś się pod nosem.- Dobra, ja już lecę.. Zdzwonimy się jeszcze. Pa pa.!
T.p: Poczekaj.! Zmieniłam numer.! -Zatrzymała Cię jeszcze i zapisała swój numer na paragonie.- Pa pa.
Wyszłaś z kawiarni. Słońce dawało po oczach więc założyłaś swoje lenonki i usiadłaś na ławce. Miałaś przy sobie książkę Suzanne Collins, "Kosogłos". Wyciągnęłaś ją i zaczęłaś czytać. W pewnym momencie usiadł koło ciebie chłopak, całkiem przystojny, chyba mulat. Nie jesteś rasistką, więc nie przeszkadzało ci to. Zagadał do ciebie:
Ch: Heej.! Jak tam.? -Wyglądał na typowego podrywacza, ale miałaś to gdzieś. W końcu.. to nie wygląd się liczy, prawda.? A więc, zapytał cb co tam. Nie można tego uznać za podryw.
Ty: U mnie spoko, właśnie czytam książkę, jak pewnie zauważyłeś. Lubię czytać.- Uśmiechnęłaś się do niego.
Ch: No, to już trochę o tobie wiem. Jestem Zayn i mam 19 lat. Teraz ty coś o mnie wiesz. -Uśmiechnął się do Ciebie. Po chwili dostałaś sms, od Twojej przyjaciółki.
Ty: Przepraszam, to ważne.. -Taka wymówka, abyś mogła odczytać. Treść "Wiesz z kim gadasz.?! To ten z 1D, Zayn.!!! Szczęściara ^^". Ta informacja nie odmieniła twojego życia w żaden sposób, więc gadaliście dalej.
Z: Jasne, nie ma sprawy. -Mrugnął do Ciebie. Zarumieniłaś się. -Może powiesz mi coś jeszcze o sobie.?
Ty: No nie wiem.. nie powinnam mówić o sobie nieznajomym. -Spojrzałaś na niego błagalnym wzrokiem i po chwili obaj zaczęliście się śmiać. -A więc tak. Mam na imię [T.i] i mam 19 lat. Pochodzę z Polski i .. -Zayn nie pozwolił Ci dokończyć.
Z: To dlatego jesteś taka śliczna.. Wybacz, że Ci przerwałem. -Wyszczerzył swoje bielusieńkie ząbki- Ja niestety muszę już lecieć.. Ale zanim pójdę mam do ciebie dwa pytania. Jedno, czy przyjechałaś tutaj na stałe.?
Ty: Na razie przyjechałam na pół roku, a później nie wiadomo. I przy okazji odwiedzić moją przyjaciółkę, może ją znasz. Chodzi z Twoim kolegą z zespołu, Liamem.
Z: Aaaa.. mały jest ten świat.. -Spojrzał na ciebie swoimi wielkimi, pięknymi, czarownymi, brązowymi oczyma. -A drugie, podasz mi swój numer telefonu.? -Zatkało Cię. Nie wiesz dlaczego, ale nie mogłaś wykrztusić z siebie ani jednego słowa.
Ty: T.. tt.. tak, jasne. -Wyciągnęłaś ze swojej torby jakąś kartkę, nie znalazłaś długopisu, więc użyłaś pomadki.
z: Okej, wielkie dzięki.. -Schował kartkę do kieszeni i.. dał Ci causa w policzek. To było całkiem miłe, przyjemne.. Spojrzał Ci w oczy i poszedł.. Stałaś w samotności przez chwilkę, sama. Może nie całkowicie sama, miałaś motylki w brzuchu. Usiadłaś z powrotem na ławkę. Chciałaś kontynuować czytanie książki, ale nie mogłaś się skupić. Dał Ci przecież tylko buziaka w policzek. To jeszcze nic nie znaczy.. chyba.. Zebrałaś się i wróciłaś do mieszkania. Byłaś zmęczona, więc zjadłaś coś i zdrzemnęłaś się. Obudził Cię sms od jakiegoś numeru, pewnie Zayn.. "Hejcia :) Tu Zayn ;) Co tam.? Wiem, że dopiero kilka godzin temu się poznaliśmy, ale może wyskoczymy jutro razem do jakiejś knajpki, czy coś.? I wybacz, że przez esa, ale mam darmowe ;x". Wstrzymałaś oddech. To te samo uczucie, gdy Cb pocałował.. dziwne. Znacie się ledwo, ale Odpisałaś "Jasne, chętnie ^^ A o której i kiedy.?". Po chwili odpisał "Może jutro o 19 tej.?". Ty "Spoko ;33 Pa pa ;)". To tyle. Która to godzina..? 17.?! Dopiero.? Jeszcze jest wcześnie, więc zadzwoniłaś po Twoją przyjaciółkę.
Ty: Hej kochanie.
T.p: Hej.! Coo tam.?
Ty: A ogl to spoko. Może wyskoczymy gdzieś do miasta.?
T.p: Jasne.! Świetny pomysł.! Znam taki świetny klub, w centrum miasta.
Ty: Okej, to wpadnę po ciebie tak ok 19, dobzie.?
t.p: Dobzie. Pa pa.
Ty: Pa pa pa.
Ruszyłaś w stronę szafy. Wygrzebałaś ubrania i ruszyłaś do domu BFF. Doszłaś i zapukałaś do jej drzwi.
Ty: Gotowa.?
T.p: Tak.
Ty: To ruszamy.!
Twoja przyjaciółka zaprowadziła Ciebie do jednego z najlepszych londyńskich klubów. BFF miała znajomości i dostalyście się tam bez wykupywania wejściówek. Podeszłyście do barku, wykupiłyście drinki i zaczęłyście gadać o "starych polakach".
Ty: A pamiętasz jak wtedy wylałaś na tego chłopaka kawę w centrum handlowym.?
T.p: No, pamiętam.! Było wesoło, ale nie jemu.!
Ty: Muszę iść do łazienki, popilnujesz mi torebki.?
T.p: Nie -Odp. żartobliwie BFF.
Ty: Dzięki. -I dałaś jej buziaka w policzek.
Doszłaś do łazienki. Skorzystałaś z niej i wyszłaś. W pewnej chwili ktoś uderzył Cię w głowę, ale nie na tyle mocno, abyś straciła świadomość. Następnie pociągnął do męskiej toalety. Nie wiedziałaś co się dzieje. Świtało było zgaszone, nic nie widziałaś. Ktoś zaczął Cię obmacywać, dotykać gdzie nie powinien. Zaczęłaś krzyczeć, ale to nic nie dawało. Byłaś wystraszona, kopałaś nogami osobę, która tykała Twoją prywatność. Chyba oberwał. Poczułaś, że jest okazja do zwiania, ale ktoś Cię pociągnął z powrotem. Było ich więcej, chyba dwóch. W pewnym momencie światło się zapaliło. Do łazienki weszło dwóch chłopaków, blondyn i czarnowłosy chłopak. Zayn.!
Ty: Pomóżcie.! -Krzyknęłaś błagalnym głosem. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Blondyn uderzył pięścią i dobił nogą jednego, a Zayn (tak Ci się wydawało, że to Zayn) walczył z drugim. Widać, że przeciwnik był uparty. Blondyn mu pomógł. Bandyci zwiali.
Ty: Rany, nie wiem jak Wam dziękować.!
Z: Spo.. -Poznałaś go, a on Ciebie. To był Zayn. Mulata zatkało. Wykrztusił jedynie pytanie, czy nic Ci nie jest.
Ty: Ogólnie to wszystko jest git, ale głowa mnie boli.. -Chwyciłaś się za głowę. Zayn podszedł do Ciebie i obejrzał Twoją głowę.
Z: Nic Ci nie będzie. Nie ma śladu. -Pogłaskał Cię po głowie. Spojrzał w Twoje oczy i to chyba był moment.. W pewnym momencie blondyn odezwał się. Ocknęliście się.
N: Może wyjdziemy stąd i pójdziemy do klubu, co.? -Zaproponował.
Ty: Ja chyba wrócę do domu..
Z: Spoko.
Wyszliście z łazienki. Podbiegła do Ciebie BFF.
T.p: Gdzieś Ty do cholery była.?! Wiesz jak się martwiłam.!
Ty: Przecież nie było mnie tylko 10 min.! I wszystko jest okej. -Przytuliłaś ją i spojrzałaś jej w oczy.
T.p: Jakie 10 min.?! 20 min cię nie było kochana.! Na pewno wszystko okej.??
Ty: Tak na pewno. Wrócę do domu i pójdę spać.
T.p: Coś się stało. -Twoja przyjaciółka wywnioskowała.- Jesteś za spokojna..
Ty: Głowa mnie po prostu boli i chcę wrócić do domu.. i tyle.. pogadałam z Zaynem, bo tu był i tyle..
T.p: Zayn.?? Przecież tu go nie ma..
Ty: Najwidoczniej wrócił do domu z tym blondynem, Nickiem.. nie.. Niall'em, czy jakoś tak. I nie, nic mi nie jest, byli tu na 100%.
T.p: Okej.. -Odpowiedziała kpiącym tonem.
Wyszłyście z klubu. Dostałaś sms od Zayna "Wyślij mi swój adres, wpadnę do Ciebie później ;)". Wysłałaś mu owy adres.
T.p: Idziemy czy nie.?? -Krzyczała Twoja przyjaciółka zniecierpliwiona.
Ty: Już idę.!
Podbiegłaś do niej i zaczęłyście nawijać o różnych babskich sprawach. W pewnym momencie wspomniałaś, że Zayn jest całkiem słodki. Niepotrzebnie..
T.p: Mów mi, jak tam u Was.? Coś iskrzy czy nie.?? -Zaczęła nawijać zaciekawiona.
Ty: Szczerze to sama nie wiem.. Słodki jest, ale znamy się dopiero dwa dni.. Czy.. Wg ciebie byłoby chore, gdyby.. no wiesz.. po dwóch dniach.. zakochałabym się w nim, albo on we mnie..?
BFF podeszła do Ciebie i powiedziała Ci prosto w oczy.
T.p: Kochanie. Posłuchaj. Z miłością to nigdy nic nie wiadomo. Jak myślisz. W jaki sposób ja i Liam zakochaliśmy się w sobie, co.? To jest bardzo możliwe, ale wiesz jak to z miłością bywa. Może się trafić idiota, taki jak Patryk, albo anioł, który będzie z tobą na zawsze.
Ty: Dzięki. -Podeszłyście pod drzwi Twojego mieszkania.- Do zobaczenia, papa.
Tp: Pa pa -Dałyście sobie buziaka na porzegnanie. Twoja przyjaciółka zniknęła, a Ty weszłaś do mieszkania. Odświeżyłaś się trochę, nie przebierałaś się. Usiadłaś na kanapie i włączyłaś laptopa. Posiedziałaś trochę na FB i ktoś zapukał do drzwi. To Zayn.
Ty: Hej.! Wchodź.!
Miał ze sobą siatkę z zakupami. Poszłaś tam do niego i oparłaś się o ramę drzwi. Patrzyłaś na jego idealną twarz.
Z: Coś mam na twarzy.? -Zapytał z uśmiechem.
Ty: Nie tylko się tak zastanawiam, czemu wpuszczam do domu obcego faceta .. -Uśmiechnęłaś się pod nosem.
Z: OK. To zróbmy tak. -Chłopak chwycił dwie butelki piwa i chipsy.Pokierował się w stronę salonu.- Ja Ci powiem coś o sobie i ty mi powiesz coś o sobie. -Poszłaś za jego głosem. Usiedliście na dużej kanapie i zaczęliście rozmawiać. On powiedział Ci coś o sobie i Ty mu coś tam powiedziałaś. Zrobiło się trochę nudno, więc zaproponowałaś grę na PS3. Graliście w Buzz. Gra się zaczęła. Darliście się na cały dom, a śmiechu było pełno. "Muszę iść się napić." Powiedziałaś w pewnym momencie. Wstałaś, ale Zayn chwycił Cię za rękę i wstał. Stanął przed Tobą. Pogłaskał Twoje włosy, schodził na ramię i chwycił Cię za rękę. Popatrzyliście sobie w oczy, a Wasze usta były coraz bliżej.. "Nie mogę..", wyrwałaś się i uderzyłaś głową o kant szafki. Krzyknęłaś z bólu. Mulat chwycił Cię za rękę i zaprowadził do kuchni. Wyjął z zamrażalki lód i przyłożył do Twojej głowy. Oparłaś się tyłem o blat kuchenny.
Z: Znów nic poważnego..
Ty: Zayn, słuchaj.. jesteś słodki, miły uroczy -zaczęłaś wymieniać najrózniejsze miłe słowa, ale ocknęłaś się.-, ale.. ja.. niedawno zerwałam z chłopakiem i chyba nie jestem gotowa na nowy związek.. i znamy się dopiero dwa dni.. -Zdjęłaś lód z głowy i odłożyłaś go obok Ciebie na blat. -Aha, i dzie.. -Nie dokończyłaś, ponieważ Zayn pocałował Cię namiętnie. Chciałaś go odepchnąć, ale.. Uczucie było cudowne.. Pocałunek był spontaniczny. Myślałaś, że skończy się tylko na pocałunku, ale obaj czuliście, że chcecie czegoś więcej. Był coraz bliżej Ciebie. Próbowałaś usiąść na blacie, ale nie było miejsca, więc wziął Cię na ręce. Objęłaś go mocno nogami, a on posadził Cię na stole. Całowaliście się tak przez chwilkę. Myślałaś, że to już koniec, byłaś lekko zawiedziona, ale Zayn schodził coraz niżej po szyi i wrócił się, aby pocałować ucho, jednocześnie rozpinając Ci koszulę. Gdy skończył ją rozpinać, zaczął całować Cię znów po szyi i zatrzymał się na piersiach. W końcu zszedł do biodra i zaczął zdejmować spodnie. Nagle zadzwonił twój telefon. Leżał koło ciebie na stole, więc odebrałaś.
Ty: Halo.? -Zapytałaś lekko pojękując. Zayn w tym czasie był zajęty całowaniem Twoich bioder, które były Twoim "słabym punktem". Miałaś tam równieżkolczyki. -Wiesz, możemy pogadać później, jestem zajęta.. -Nie pozwoliłaś jej odpowiedzieć. Jęknęłaś, po czym szybko zatkałaś usta, miałaś nadzieję, że nie usłyszała.
T.p: Jasne, spoko.. -Powiedziała lekko zdezorientowanym głosem i rozłączyła się. W pewnym momencie ścisnęłaś telefon, a następnie rzuciłaś go na ziemię. Zaczęłaś jęczeć i to całkiem głośno. Byłaś pewna, że Zayn zdjął spodnie. Robił Ci miętę.. Rozluźniłaś się i pozwoliłaś mu robić swoje. Zaczęłaś mierzwić jego włosy. Później szedł wyżej i przejechał językiem po brzuchu, po biuście i zatrzymał się przy uchu. Usiadłaś i na chwilę przestaliście. Patrzyliście sobie w oczy. Obaj byliście napaleni. Zeszłaś ze stołu, ubrałaś spodnie, ale zdjęłaś koszule. Rzuciłaś ją gdzieś na ziemię i zmysłowym i wolnym krokiem ruszyłaś w stronę sypialni. W pewnym momencie poczułaś dotyk ust na Twoim policzku i zobaczyłaś Zayna, który leci do Twojej sypialni i rzuca się na ogromne, dwuosobowe łóżko. Uśmiechnęłaś się. Chłopak rozłożył się na łóżku i jakimś cudem miał rozpiętą koszulę. Weszłaś na łóżko i usiadłaś na chłopaku, mniej więcej na wysokości pasa. Teraz była Twoja kolej. Powoli jechałaś swoją ręką po jego brzuchu. Widziałaś, że dostał "gęsiej skórki". Następnie do klatki piersiowej i twoja ręka wylądowała na jego głowie, mierzwiąc jego czarne włosy. Druga ręka opierała się o łóżko. Zbliżyłaś swoją głowę do jego głowy, chciałaś, by było trochę romantycznie. Poczułaś jego rękę na swoich biodrach i to, że próbuje przyciągnąć Cię do swojego ciała. Gwałtownie upadłaś na niego i wasze usta momentalnie się zetknęły. Znów poczuliście przypływ adrenaliny. Całowaliście się nadal, a Ty zdejmowałaś jego koszulę, a on ponownie zdjął Twoje spodnie. Chciałaś, aby było romantycznie, ale nie wyszło, więc poszłaś w tym samym kierunku co Zayn. Powoli podnosiliście się do siedzenia, ale odepchnęłaś chłopaka na łóżko. Spojrzał na Ciebie wzrokiem pożądania. Rzuciłaś się na niego i zaczęliście się całować. Zaczęłaś schodzić na szyję, ale nadal było ostro. Ugryzłaś delikatnie jego ucho. Miał tam kolczyk. Chłopak, jak widać miał tam słaby punkt, ponieważ zaczął zaciskać Twoje pośladki. Również chwyciłaś go za pośladek. Nie wytrzymał i uderzył niechcąco pięścią w pilot od radia na stoliku nocnym. Chwilkę później poleciała muzyka. Zdarłaś z chłopaka koszulę i zapytałaś się czy masz zdjąć stanik, ale powiedział, że nie trzeba. Włożył ręce do Twoich majtek i zaciągał je,powoli, a Ty usiadłaś. Podniósł się również , nie ruszając rąk z miejsca. Położyłaś ręce na jego ramionach i zaczęliście się znowu całować. Zayn schodził niżej, a Ty odchylałaś się do tyłu. Całował Twój biust. Zaczęłaś znowu jęczeć, dając mu do zrozumienia, że chcesz więcej. Chwycił cię w biodrach i zsunął Twoje majtki ustami. Znów to robi. Zacisnęłaś kołdrę, i zaczęłaś znowu jęczeć. Chłopak nagle przestał. Podniosłaś się, spojrzałaś na niego, a on na Ciebie.
Ty: Dlaczego przestałeś.? -Zapytałaś.
Z: Tak jakby mi trochę tchu zabrakło. -Uśmiechnął się i mrugną do Ciebie.
Ty: Wiesz.. trochę się też zmęczyłam..
Z: Ty.?! Niby czym.? To ja cały czas "pracowałem".
Ty: Dobra, dobra.. To następnym razem się zamienimy, ok.? -Zaproponowałaś.
Z: Jasne.. czemu nie.. -Odpowiedział chłopak, próbując ukryć zachwyt, co mu marnie wychodziło. Wstałaś, zdjęłaś bieliznę, bo tak i tak miałaś ubrać piżamę. Poczułaś na sobie wzrok chłopaka. Odwróciłaś i zobaczyłaś, że patrzy na Ciebie popijając piwo. Skoczyłaś się umyć. Ubrałaś majtki i luźną bluzkę. Pogasiłaś światła, i położyłaś się do łóżka. Owinęłaś się kołdrą, pod którą wślizgną się Zayn. Objął Cię od tyłu i dał buziaka w policzek. Zasnęliście..
Jesteście z Zaynem parą od 2 miesięcy. W śród znajomych uchodzicie za parę lubiącą ten "sport". Pewnego dnia obudziłaś się całkiem naga w swoim łóżku. Noc spędziłaś z Zaynem. Chwyciłaś koc i owinęłaś go niedbale wokół ciała. Weszłaś do kuchni, gdzie Zayn robił Wam śniadanie. Podeszłaś do niego i przytuliłaś go od tyłu. Odwrócił się i dał Ci namiętnego buziaka na przywitanie.
Ty: No witaj kocie, jak się spało.? -Przejechałaś po jego plecach ręką schodząc na pośladki, które mocno chwyciłaś. Chłopak podskoczył, po czym chwycił Cię za piersi.
Ty: Co ty robisz.?
Z: Ty mnie chwytasz za tyłek, ja cię chwytam za cycki. Taki układ. -Uśmiechnął się i dał Ci jeszcze jednego buziaka. Uśmiechnęłaś się tak samo i poszłaś do Waszej sypialni, aby ubrać się. Przebrałaś się i weszłaś do kuchni. Na stole leżały dwa talerze z kanapkami z pomidorem. "I on to robił przez godzinę.? Ale.. lepsze to niż nic..", pomyślałaś. Usiedliście przy stole i rozmawialiście o tym co możecie robić podczas dzisiejszego piątku (nie masz pracy, więc całe dnie spędzasz z Zaynem). Uzgodniliście tyle, że pójdziecie teraz na spacer. Posprzątaliście, i wyszliście. Poszliście do pobliskiego parku, tam usiedliście na ławce, gdzie Zayn co chwile kradł Tobie buziaki. Chwyciłaś go za rękę i pociągnęłaś na małą polanę. Tam popchnęłaś go na ziemię i obaj zaczęliście się turlać. Cali w śmiechu i zmęczeni po wygłupach położyliście się na trawie i tam patrzyliście w niebo. Szukaliście najróżniejszych kształtów chmur. Nagle zadzwonił Twój telefon. Obcy numer, ale tak i tak odebrałaś.
Ty: Halo.?
Ktoś: Y.. Hej, czy gadam z [T.i].?
Ty: Tak, a o co cho.. to znaczy w czym mogę pomóc.?
K: Z tej strony Patryk.. -W tej chwili zatkało Cię.- Jesteś w domu.?
Ty: Czego chcesz.?!- Powiedziałaś rozzłoszczona. Zayn od razu zareagował, podniósł się i zapytał kto to. Wyciągnęłaś telefon z jego kieszeni i napisałaś: "Mój były.."
Patryk: Proszę pogadajmy.
Ty: Nie ma mowy.! A tak w ogóle to nie ma mnie w domu, a nawet w kraju, więc daj mi spokój tępy ch.. -Przerwał Ci.
P: Tak wiem, jesteś w Londynie, ja.. -Przerwał.
Ty: Co.?! Może po prostu dasz mi święty spokój.? -Odpowiedziałaś wrzeszcząc do telefonu. Rozłączyłaś się, ale usłyszałaś jedno zdanie.. "Odwróć się". Powiedziałaś pod nosem "nie". Chwyciłaś rękę Zayna i pociągnęłaś go za sobą, byle jak najszybciej uciec z tego miejsca, ale Patryk chwycił Cię za rękę.
P: Proszę, daj mi jeszcze jedną szansę.. -Odwróciłaś się o mało co nie zgniatając telefonu w rękach.
Ty: Daj. Mi. Spokój.! Skończyłam z tobą i nie mam zamiaru wracać do tego rozdziału. Nie dzwoń do mnie, nie pisz, nie przychodź do mnie do domu i.. wgl daj mi święty spokój i zapomnij o mnie.! -Chciał coś dodać, ale nie pozwoliłaś mu. Chwyciłaś rękę Zayna i ruszyliście przed siebie. Nie wspominaliście o tym wydarzeniu. Zachciało Wam się pić i poszliście do Starbaks Kofi, Twoja Bff miała akurat zmianę. Usiadłaś przy barku i zaczęłyście rozmawiać, bo Zayn zobaczył swojego przyjaciela z dawnych lat i pobiegł zagadać.
Ty: On tu jest..
T.p: Kto.?
Ty: Patryk.. -Twoja przyjaciółka wylała kawę, którą podawała klientowi.
T.p: Coo.?!! -Chwyciła ścierkę, aby wytrzeć blat. -Skąd się on do cholery tu wziął.?
Ty: Przyjechał prosić mnie o jeszcze jedną szansę. Spotkaliśmy go w parku. Niemiła niespodzianka..
T.p: Trzymam kciuki, aby się wgl nie pojawił w twoim życiu i żeby wrócił tam gdzie jego miejsce.
Ty: Czyli..?
T.p: No do Polski. Zostajesz tu, prawda.?
Ty: Raczej tak, jedna osoba mnie tu trzyma. -Uśmiechnęłaś się pod nosem.
T.p: Ojojoj, to miło, żę tak o mnie myśl.. Zaraz. -Spojrzała na Ciebie groźnym wzrokiem.
Ty: No przecież, że o Tobie myślałam.! -Próbowałaś wyjść z rudnej sytuacji.
T.p: Yhm.. O patrz Zayn idzie. Ej, on coś ma za plecami. Zobacz.!
Ty: Oby nie pierścionek zaręczynowy, proszę.. -Mówiłaś pod nosem.
T.p: Niby czemu nie.? Romantycznie by było, gdyby Ci się oświadczył.
Ty: Niby tak, ale mamy dopiero 19 lat. Na pewno będę z Zaynem przez.. na zawsze, ale jeszcze nie teraz..
Zayn wszedł do kawiarni, rzeczywiście, trzymając coś za plecami. Na ponowne przywitanie dał Ci soczystego buziaka. Powoli wyjmował zza pleców niespodziankę. Najpierw kwiaty.
Z: Zamknij oczy.. -Zrobiłaś to co Ci kazał. Po chwili poczułaś na szyi łaskotanie. Otworzyłaś oczy. Na szyi dyndał Ci przepiękny, złoty wisiorek z napisem "Forever".
Ty: Boże, jaki on piękny.! -Wskoczyłaś chłopakowi w ramiona tuląc go z całych sił.
Z: Kotku, która godzina.?
Ty: Za piętnaście czwarta a co.?
Z: A nic. Tak z ciekawości. -Wyszczerzył białe ząbki.
Ty: To jak,idziemy.?
z: Ok. To papapapapa. -Pomachał do Twojej Bff.
Ty: Paaaaa. -Dałaś jej buziaka na porzegnanie.
Wyszliście z kawiarni, kiedy zaczęło padać. Chciałaś zacząć biec, aby nie zmoknąć, ale Zayn chwycił Cię w talii i powoli zaczął całować Twoją szyję i później usta. Tak pochylałaś się się do tyłu i całowaliście się przez minutę. przechodnie patrzyli, i rozmyślali jak musicie się mocno kochać. Nagle, ktoś w aucie puścił , specjalnie dla Was. Zayn porwał Cię do tańca. Tańczyliście i tańczyliście. Cały dzień spędziliście razem, zwiedzając Londyn. Wieczorem spacerowaliście po uliczkach przedmieścia Londynu, gdy w pewnym momencie pociągnął Cię za rękę i pobiegliście do bloku, w którym mieszkałaś. Stanęliście przed drzwiami Twojego mieszkania.
Z: Jutro są Twoje urodziny, prawda.?
Ty: Tak, ale dopiero jutro. -Spojrzałaś na chłopaka ze zdziwieniem. Wyciągną telefon i pokazał Ci godzinę. Była 23.59. -Ahaa.. ok.. -Uśmiechnęłaś się. -A dlaczego tu tak stoimy jak wazony.?? -Chłopak nie odpowiedział, tylko otworzył drzwi od mieszkania. Weszliście. Wyjął telefon z kieszeni. Kiedy wybiła godzina 00.00. Zapalił światło i nagle kilka osób wyskoczyło przed Was krzycząc "Wszystkiego najlepszego [T.i]". Odskoczyłaś do tyłu, po czym zaczęłaś się śmiać.
Z: Wszystkiego najlepszego kociee. -Dał Ci namiętnego buziaka. Weszliście do salonu (Ty, Zayn, Niall, Harry, Lou, Liam, Twoja Bff, Dziewczyna Lou - Mia, Dziewczyna Niall'a - Eva), goście się rozsiedli. Dostałaś od nich w prezencie karykaturę Twoją i Zayn'a. Później zaczęła się impreza. Było piwo, pizza, najróżniejsza muzyka. Muzyka leciała, a Wy usiedliście. Spojrzałaś się w stronę Harrego, tak nie chcąco, a on mrugną do Ciebie i uśmiechnął się. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że przez następne 10 min gapił się na Ciebie. Zdziwiło Cię jego zachowanie. Wcześniej zachowywał się normalnie, jak kumpel. Choć patrząc z drugiej strony ma 18 lat, więc mógł ulec piwie i się upić. Zapomniałaś o tym. "Może zagramy w butelkę, co.?" -Zaproponowała Mia. Niall skoczył po butelkę po piwie i zaczęła się zabawa. Najpierw kręcił Lou, wylądowało na Niall'u. Wybrał pytanie. "Czy wystąpiłbyś w pornolu.?" -Niall odpowiedział, że nie. Zakręcił i wypadło na Ciebie. Wybrałaś wyzwanie. "Okej.. to może.. całuj się z Zaynem przez 1 min, z języczkiem.". Wzięliście się z mulatem do roboty. Usiadłaś na przeciwko niego i zaczęliście się całować. "E.. a może byś najpierw zakręciła, co.?" Zapytał Harry z lekkim oburzeniem, ale nie reagowałaś. Ty i Zayn wyłączyliście się z gry. Harry zakręcił za Ciebie. Tak zabawa się rozkręciła. W zabawie nie obyło się bez całowania, nie tylko w usta, macania i najróżniejszych pytań. Siedzieliście tak do czwartej nad ranem. Wszyscy się rozeszli. Ty i Zayn położyliście się spać.
Obudziliście się o 15. Czułaś, że masz kaca. Poszłaś do kuchni, aby napić się mleka. Usłyszałaś, że chłopak wstał. "Idę wziąć prysznic." -Usłyszałaś krzyk z łazienki. Wpadłaś na pomysł. Weszłaś do łazienki i rozebrałaś się. Zayn nie zauważył Ciebie i wystraszył się, gdy zapukałaś do drzwi kabiny. Zapytałaś się, czy możesz wejść, a on uśmiechnął się na to. Uznałaś to za odpowiedź "tak". Weszłaś i zaczęliście się całować. Tak minęło pół godziny. Wyszliście, ubraliście się. Zrobiłaś Wam kawę i zaniosłaś ją na balkon. Zawołałaś Zayna i usiedliście przy stoliku. Patrzyliście w niebo, na miasto, było cicho, nie rozmawialiście, nie mieliście o czym, tylko co chwilkę Zayn na Ciebie spoglądał. Wyczułaś, że coś się stało, więc postanowiłaś zapytać.
Ty: Kochanie, -Odłożyłaś kawę i spojrzałaś na niego-, czy coś się stało.? -Chwycił Cię za rękę i spojrzał w Twoje oczy.
Z: Pamiętasz, jak spotkaliśmy w parku twojego byłego chłopaka.?
Ty: No tak, pamiętam. Niezbyt miła niespodzianka..
Z: Czy.. Ty.. jeszcze, coś do niego.. czujesz.? -Zapytał niepewnie.
Ty: Nie, nic do niego nie czuję. -Odpowiedziałaś spokojnie. -Nie pamiętasz, jak się do niego wydarłam, wtedy w parku.?
Z: Ja pamiętam, ale nie wiem czy twój były o tym pamięta.
Ty: O czym mówisz.?
Z: Dzwonił ostatnio do mnie. Mówił, że on ciebie kocha i nie ma zamiaru odpuścić, a ja mam się odwalić. -Chłopak spojrzał się na Ciebie, a Ty zamknęłaś oczy i wzięłaś głęboki oddech.
Ty: Dlaczego on to robi.. Może zadzwonię na policję..
Z: Poczekamy, zobaczymy. Może na razie dajmy sobie spokój. Jak się odezwie, to z nim pogadam
Ty: Okej.. -Wstałaś i usiadłaś mulatowi na kolanach i przytuliłaś się do niego.- Ale pamiętaj, że teraz to ciebie kocham najbardziej i to ty jesteś moim światem. -Uśmiechnęłaś się, a on pocałował Cię w czoło.- To co dzisiaj robimy.?
Z: Jest sobota, więc może trochę poleniuchujemy.?
Ty: Spoko, to może jakiś film obejrzymy, co.?
Z: Jasne, czemu nie. To Ty pójdziesz z twoją bff na zakupy, a ja się wszystkim zajmę.
Ty: Ale.. coś mi się wydaje, że poszukanie filmów w necie i kupienie popcornu wcale nie jest takie trudne.
Z: ojj, jak ty mnie nie doceniasz.. -Pokiwał głową i uśmiechnął się lekko.
Ty: Jasne.. -Pogłaskałaś go delikatnie po brodzie, drapiąc sobie rękę o jego zarost, po chwili dałaś mu buziaka i uśmiechnęłaś się. Wstałaś i chwyciłaś kubki po kawie. Zaniosłaś je do zmywarki, a po chwili zadzwonił domofon. Zatrzymałaś się przed drzwiami. Nie wiedziałaś czy otworzyć. Spodziewałaś się najgorszego.. że tutaj przyjdzie.. i zrobi coś Zaynowi.. Zaryzykowałaś.
Ty: Halo.? -Powiedziałaś przełykając ślinę.
Ktoś: Tu sonda publiczna. Otworzy pani.? -Odpowiedział kobiecy głos.
Ty: Nie dziękuję.- Odłożyłaś słuchawkę. Ręce zaczęły Ci się trząść. Nie wytrzymałaś i zaczęłaś płakać. Oparłaś się o drzwi i zaczęłaś osuwać się na podłogę. Usiadłaś skulona i płakałaś. Z salonu dobiegło pytanie chłopaka, czy podwieźć Cię do centrum handlowego. Szybko wstałaś, otarłaś oczy i gdy wszedł na korytarz spojrzał na Ciebie i zapytał, co się stało, a Ty odpowiedziałaś, że nic.
Z: Kotku, ślepy nie jestem. Przecież widzę, że płakałaś. -Przytulił Cię.- Był tutaj.?
Ty: Nie.. -Zaczęłaś płakać jeszcze bardziej.- Ale ja się o Ciebie boję.. -Przytuliłaś się do niego jeszcze bardziej. Łzy spływały Ci na twarzy jak w wodospadzie.
Z: Nie płacz, bo ja zacznę płakać..
Ty: Też się boisz.? -Zapytałaś patrząc na niego.
Z: Nie, ale martwię się o ciebie i nie mogę patrzeć jak ty płaczesz. -Przytuliłaś się do niego jeszcze bardziej, a on pocałował Cię w czoło. Postaliście tak jeszcze trochę.
Ty: Dobra, trzeba się ogarnąć. -Spojrzałaś na niego, a on się uśmiechnął.- Czemu się uśmiechnąłeś.?
Z: Bo już nie płaczesz. -Zahipnotyzowałaś się w jego oczach. Po dłuższej chwili ocknęłaś się. Poszłaś do łazienki, przemyć twarz i zadzwoniłaś do bff, aby umówić się na 16.15 do centrum handlowego. Ogarnęłaś się, a Zayn podwiózł Cię w umówione miejsce.
Ty: Mam coś kupić.?
Z: Nie, nie trzeba. Miłej zabawy kocie. -Dał Ci buziaka w policzek na pożegnanie. Podeszłaś od tyłu do bff i zakryłaś jej oczy.
Ty: Zgadnij kto to.
T.p: No nie wiem.. [t.i].?
Ty: Kurcze, zgadłaś.. -Powiedziałaś smutna.- To gdzie idziemy.?
Tp: Widzisz tamto stoisko.? -Wskazała palcem, na małe stoisko z jedzeniem, które znajdowało się może z 5m od centrum handlowego. Doszłyście do stoiska, usiadłyście i zamówiłyście coś do jedzenia. Gadałyście o różnych sprawach, aż w końcu bff zadała pytanie.
T.p: Coś się stało.?
Ty: Nie, czemu pytasz.?
T.p: Bo zazwyczaj, jak widzę ciebie i Zayna to dajecie sobie buziaka w usta, a nie w policzek.
Ty: Tak jest, jak on wypija zimnego drinka i później opycha się tonami lodów. -Uśmiechnęłaś się.- Przeziębiony jest i tyle.
T.p: Aha, bo już myślałam, że się pokłóciliście.
Ty: Nie, nie , wszystko jest dobrze. A co tam u ciebie.?
T.p: A dobrze. Dzisiaj Liam u mnie nocował. Było po prostu cudownie..
Ty: Huhu, widzę, że wasz związek kwitnie. -Uśmiechnęłaś się do niej, popijając kawę- A powiedz, ile jesteście już razem.?
T.p: Rok, jutro rocznica. A co tam u was.?
Ty: U nas też dobrze, tak jak mówiłam. -Uśmiechnęłaś się.
T.p: Wiem, że może teraz zadam głupie pytanie, ale nie wydaje ci się, że prowadzicie trochę hulaszczy tryb życia.?
Ty: To znaczy.?
T.p: Często chodzicie do łóżka, często chodzicie na imprezy, co się również równa z chodzeniem do łóżka. Pijecie trochę, też..
Ty: Z piciem to chyba troszeczkę przesadziłaś.. -Powiedziałaś, uśmiechając się lekko.
T.p: Gdy weszłam do Was do kuchni, na szafce stało chyba z 10 małych Dżaków Danielsów.
Ty: Nie zapomnij, że mój wujek wcześniej przebywał w tym mieszkaniu i to on dopiero prowadził hulaszczy tryb życia. Może jedna butelka Dżaka jest nasza.
T.P: Dobrze, przepraszam, ale trochę się o Ciebie martwię. Mieszkasz tu dwa miesiące, nie masz pracy no i..
Ty: Masz rację, trzeba by było znaleźć jakąś pracę, dzięki, że się o mnie troszczysz. -Chwyciłaś ją za rękę i się uśmiechnęłaś. Po chwili dostałaś sms od Zayna "Możesz już wracać. Dasz radę wrócić pieszo.?". odpowiedziałaś "Jasne ;)". -Ja już muszę lecieć. -Wstałaś i dałaś jej buziaka na pożegnanie.
T.p: Powiesz mi jutro, jak było. -Uśmiechnęła się.
Chwyciłaś torebkę i miałaś odejść od stolika, gdy przed Tobą staną Patryk.
P: No hej.! -Uśmiechną się do Ciebie, a Ty miałaś kamienną twarz. Spojrzałaś na niego wzrokiem, jakbyś chciała go zabić. Zauważyłaś, że się przestraszył.
Ty: Posłuchaj mnie.! Jeżeli zrobisz cokolwiek Zaynowi, komuś z moich znajomych, przyjaciół bądź jego lub mojej rodzinie, to obiecuję, że zamienię twoje życie w piekło, a jeśli to nie starczy to.. dopowiedz sobie sam. -Chwyciłaś torebkę i oddaliłaś się od stoiska. Gdy Ty byłaś coraz dalej, Patryk usiadł na Twoim miejscu, przy stoliku, z Twoją bff.
P: Pomóż mi ją odzyskać.! -Powiedział błagalnym głosem.
T.P: No chyba cię posrało.! -Wstała i chwyciła kubek z wodą. Wylała go na jego głowę i poszła.
Doszłaś do Twojego bloku. Weszłaś po schodach, otworzyłaś drzwi. W mieszkaniu było ciemnawo, ale na podłodze była ułożona ścieżka z płatków róż i świeczek. Na ziemi leżała również kartka z wierszem "Na górze róże, na dole bez. Gdy będziesz szła do mnie, gaś świeczki też.". Uśmiechnęłaś się pod nosem. Poszłaś ścieżką prowadzącą na balkon, po drodze gasząc świeczki których nie było dużo. Dotarłaś na balkon. Na podłodze (na balkonie) było rozłożone legowisko z kocem i poduszkami, na stoliku obok były poustawiane przekąski, a na krześle leżał projektor skierowany na ścianę. Rzuciłaś torbę w kont i popatrzyłaś jeszcze chwilkę na to co zrobił chłopak. Nagle poczułaś czyjeś ręce na swoich biodrach i usta na szyi. To Zayn. Oderwał się od Twojej szyi i oparł głowę na Twoim ramieniu.
Z: I jak ci się podoba.?
Ty: Jest pięknie.! A co oglądamy.?
Z: Wszystkie części Step up. Może być.?
Ty: No pewnie.
Ułożyliście się na ziemi. Film się zaczął. Minęło pół godziny, jakoś się nie mogłaś wciągnąć. Prawie odlatywałaś, przymrużyłaś oczy i próbowałaś zasnąć. Nagle poczułaś, jak on wstaje. Zgasił wszystkie światła. Następnie wziął Cię na ręce i zaniósł do sypialni. Położył Ciebie i położył się również. Wtuliłaś się w niego. Tak zasnęliście..
Obudziłaś się w ubraniach. Zayn wstał pierwszy. Poszłaś do łazienki, wzięłaś zimny prysznic. Ubrałaś krótkie spodenki, takie szorty i bluzkę na ramiączkach. Weszłaś do kuchni i zaczęłaś zmywać naczynia, które zapomniałaś włożyć do zmywarki. Zayn wszedł do kuchni i przywitał się z Tobą buziakiem od tyłu. Oparł się o blat, koło Ciebie i zaczął na Ciebie patrzeć. Zapytałaś się o co chodzi.
Z: A o nic. Jak jesteś ładna, to chyba mogę popatrzeć, co.? -Uśmiechnął się.- I mam pytankoo.. Jutro jest bal charytatywny, nasz zespół został zaproszony i czy może nie zechciałaby pani pójść ze mną.?
Ty: Z wielką przyjemnością. -Zadowolony spojrzał na Ciebie, powiedział, że cudownie. Zapytał, czy w czymś Ci pomóc, a Ty odpowiedziałaś, że nie, więc ruszył do salonu i włączył telewizor. Musiałaś jeszcze wytrzeć kurz w salonie, bo dawno tam nie sprzątałaś. Chwyciłaś ścierkę i ruszyłaś do owego pokoju. Gdy myślałaś, że wytarłaś już wszystko, przypomniałaś sobie o dolnej półce, przy lustrze. Pochyliłaś się i zaczęłaś ścierać kurz. Odruchowo spojrzałaś w lustro i w odbiciu zobaczyłaś Zayna, który patrzył na Twoją pupę, przygryzając wargę.
Ty: Ładnie to tak gapić się na czyiś tyłek.? -Zapytałaś go, nie przerywając pracy.
Z: No wiesz, jak właścicielką tego pięknego tyłka jest moja dziewczyna, to chyba mogę się gapić co nie.? -Odpowiedział, nie odrywając wzroku od Twoich pośladków. Odeszłaś od półki i zaniosłaś ścierkę do kuchni. Wróciłaś do salonu i usiadłaś na kanapie, obok Zayna.
Ty: Co oglądamy.?
Z: Nie wiem.. -Chłopak oderwał się ze swojego miejsca i przybliżył się do Ciebie. Położył rękę na Twoim udzie i powoli zaczął całować Cię po szyi.
Ty: Kotek, nie mam ochoty.. -Powiedziałaś, śmiejąc się, ponieważ gilgotał Cię trochę jego zarost. Chłopak nic nie odpowiedział, tylko włożył drugą rękę pod Twoją bluzkę. Niby nie miałaś ochoty, ale on miał w sobie coś takiego, że zawsze kiedy on chciał, to Ty też chciałaś.. jego dotyk powodował, że uspokajałaś się, zapominałaś o reszcie świata, liczył się tylko on. Położyłaś się na kanapie i zaczęliście się całować. Co chwilkę robiliście przerwy, aby popatrzeć sobie w oczy, nie wiecie dlaczego. Włożył obie ręce pod Twoją bluzkę i próbował zdjąć Twój stanik, ale nie wychodziło.
Ty: Poczekaj, zamieńmy się miejscami. -Chłopak zszedł z Ciebie, a następnie Ty zeszłaś z kanapy, po czym on się położył, a Ty usiadłaś na nim. Było znacznie prościej. Całowaliście się nadal, a on położył swoje ręce na Twoich pośladkach. Przyciągał Cię do siebie. Z każdą chwilą robiło się gorąco. Zaczęłaś zdejmować z siebie bluzkę a następnie stanik. Obie rzeczy rzuciłaś gdzieś w kąt. Chłopak zaczął całować Twój biust, bawił się Twoimi piersiami. Po chwili pojechał w górę do Twoich ust. Znów zaczęliście się całować, a mimo to chłopak nie odrywał rąk od Twoich piersi. Zaczęliście głośniej oddychać, było Wam mało. Chwyciłaś go z krocze, a on znowu zjechał na Twoje piersi i brzuch. W pewnym momencie wstał z kanapy i pociągną Cię za sobą do sypialni. Nie przestawaliście się całować. Po drodze zwaliliście kilka obrazków, lustro i przewróciliście wieszak. Rzuciłaś się na łóżko i owinęłaś się kołdrą. Miałaś na twarzy uśmiech, śmiałaś się. Chłopak zdjął bluzkę i spodnie, został w samych bokserkach, po czym rzucił się na łóżko. Wisiał nad Tobą, całowaliście się, a Ty jeździłaś ręką po jego klacie. Przewrócił się na bok, leżał rozłożony, a Ty położyłaś się na nim. Nadał się całowaliście, a tym razem Ty schodziłaś na dół. Przykryłaś się kołdrą i zajęłaś się jego skarbem.
Z: O tak, dajesz mała.! -Krzyczał, zaciskając kołdrę. Było tak może przez minutę. Wyszłaś z pod kołdry i powiedziałaś, że pójdziesz umyć zęby. Wróciłaś i powiedziałaś, że jesteś śpiąca. Zamknęłaś oczy, ale za chwilę znów je otworzyłaś. Spojrzałaś na niego. Leżał, bez ruchu, wpatrując się w ścianę.
Ty: Co się stało.? -Spojrzał na Ciebie i zaczął mówić.
Z: Widziałaś, że tego chcę, i byłaś naprawdę świetna, ale robiliśmy to tylko przez niecałe 10 min..
Ty: Przecież robiliśmy to nie raz i założę się, że zrobimy to nie raz, nie dwa, nie 854857 razy. -Odpowiedziałaś kładąc głowę na jego klacie. Pogłaskał Cię po głowie i znów zasnęliście..
... Obudziłaś się, jest 14.00, tego samego dnia. Chłopaka nie było w łóżku. Wstałaś i zobaczyłaś, że na drzwiach od lodówki wisi kartka: "Musiałem pojechać do studia, nagrywamy dzisiaj nową piosenkę, Little Things. Jeśli chcesz to możesz w paść, będziesz miała okazję posłuchać jej przedpremierowo. Kocham, Zayn xx". Uśmiechnęłaś się pod nosem. Pognałaś do szafy. Wygrzebałaś z szafy bluzkę i podarte, dżinsowe szorty. Ubrałaś miętowe Vansy, wzięłaś okulary przeciwsłoneczne i torebkę i ruszyłaś w drogę... Dotarłaś do studia, miałaś mały problem z wejściem do środka, ochroniarz nie chciał Cię wpuścić, ale Paul, przyjaciel i ochroniarz 1D, pomógł. Weszliście na górę. Paul poprosił Cię, abyś była cicho. Weszłaś do środka i zobaczyłaś chłopaków, którzy właśnie nagrywali kawałek. Zayn uśmiechną się na Twój widok, ale śpiewali nadal. Piosenka była cudowna, już po chwili nie mogłaś wyrzucić jej z głowy. Przestali śpiewać, po czym cały zespół zebrał się dookoła Ciebie.
Li: I jak, podobało się.? -Zapytał z nadzieją na pozytywny odbiór z Twojej strony.
Ty: Nie.. jakaś taka.. -Spuściłaś głowę w dół, i spojrzałaś na ich miny. Byli smutni. Kontynuowałaś. -Zarąbista, chłopaki.! Nie mogę się jej pozbyć, a najbardziej to podoba mi się zwrotka Zyna i Nialla. "Your nad fits im Mine, like it's made just for me.." i "Maybe U'll love Yourself like I love U.." Się cieszę, że zdążyłam całą wysłuchać.. Directioners będą sikać, mówię wam.! -Podskoczyli z radości, a Harry podszedł do Ciebie i dał Ci buziaka w policzek. Malik spojrzał na niego, marszcząc brwi. Po chwili również Lou, Liam i Niall również Ci dali buziaka. Zayn uspokoił się, i dał Ci buziaka w usta. Staliście tak przez chwilę i śmialiście się. Liam zaproponował wypad do pizzeri. Tam zjedliście obiad i gadaliście, i gadaliście. Przez ostatnie 10 min spotkania czułaś się niezręcznie, bo Harry cały czas na Ciebie spoglądał. Wyszliście z pizzerii i porzegnaliście się. Odwróciłaś się w stronę Zayna , gdy poczułaś czyjąś dłoń na pośladku. Złość w Tobie wrzała. Odwróciłaś się i zobaczyłaś tylko Harrego, oddalającego się od Ciebie. Wiedziałaś, że to był on. Poszłaś do Zayna i przytuliłaś się do jego ramienia, próbując zapomnieć o tym. Poszliście jeszcze do supermarketu, po coś słodkiego, na przegryzkę. Nie obyło się bez zdjęć z fankami. Wróciliście do domu. Chłopak zaniósł siatki do kuchni. Zdjęłaś buty, gdy nagle Malik przywarł Cię do ściany, przytrzymał Twoje ręce i zaczął Cię całować po dekolcie.
Ty: Co ty debilu robisz.? -Na chwilkę przestał. Podszedł do Ciebie jeszcze bliżej i spojrzał w Twoje oczy, głęboko.
Z: Chciałem cię całą, dostałem połowę. Trzeba dokończyć robotę..
Ty: Ale może innym razem..
Z: Ale może teraz.. -Zaczął całować Cię po dekolcie i zszedł na biust, rozciągajć Twoją ulubioną bluzkę. Podniósł się znowu do ust. Odwzajemniałaś jego pocałunki. Przygryzłaś jego wargę. -Widzę, że chcesz na ostro..
Ty: Tak, ale jutro.. -Przejechałaś swoją nogą po wewnętrznej stronie jego nogi. Wyrwałaś się i poszłaś do łazienki. Resztę dnia spędziliście na porządkowaniu mieszkania.
Nastał kolejny dzień, obudziłaś się dosyć wcześnie, bo aż o siódmej. Byłaś zmęczona, cała spocona. Śniło Ci się, że Patryk.. on.. nie przyjmowałaś tego jedynego słowa.. zrobił coś Zaynowi. Nie przeżyłabyś tego. Zabiłabyś Patryka bez namysłu. Poszłaś się umyć, wygrzebałaś jakieś dresy i zwykły t-shirt. Usiadłaś na kanapie w salonie i obejrzałaś jakiś serial. Tak siedziałaś do dziesiątej. Malik nadal spał. Znów coś zjadłaś. W laptopie poszukałaś ofert pracy, ale nie znalazłaś nic ciekawego. Odruchowo spojrzałaś na reklamę z sukienką i zorientowałaś się, że nie masz co ubrać na dzisiejszy bal. Miałaś nadzieję, że znajdziesz coś w szafie, ale nic. Pomyślałaś tylko, jaką fryzurę zrobić. Poszperałaś na stronach internetowych różnych sklepów, ale również nic. Tak zjechała Ci kolejna godzina (jest już 11.00). Przypomniałaś sobie, że było parę sklepów, które otwarte były od 11.30, co było trochę dziwne, ale.. nieważne.. ubrałaś się i poszłaś szukać jakiejś sukienki. Po dwóch godzinach chodzenia znalazłaś sukienkę i wróciłaś do domu. Malik już wstał.
Z: Hej kotek, gdzie byłaś.? -Zapytał Cię od razu, jak przekroczyłaś próg drzwi. Przytulił Cię i dał buziaka w policzek.
Ty: Byłam na zakupach, nie miałam żadnej sukienki na dzisiejszy bal.. -Miotałaś torbą z sukienką między torbami z innymi zakupami.
Z: Z reszta siatek to co.? -Zapytał, biorąc je od Ciebie.
Ty: Do sukienki trzeba było kupić buty i biżuterię, co myślałeś.? -Zaśmiałaś się.
Z: A nic, tak z Ciekawości. -Uśmiechnął się do Ciebie i zaniósł torby do sypialni. Zjedliście wspólne śniadanie, po czym chłopak zwiał z domu, bo umówił się z zespołem, a do Ciebie przyszła Bff, która przez 6 godz. pomagała Ci ułożyć fryzurę, zrobić makijaż i dobrać jakąś torebkę. Twoja przyjaciółka nie mogła pójść z Wami, miała coś ważnego do załatwienia. Chłopak o 17.30 wpadł do domu, szubko ubrał garnitur i wyszliście. Pojechaliście taksówką. Weszliście do środka. Bal odbywał się w jednej z sal w budynku dołączonego do Big Bena. Szliście przez długi korytarz, po długim, czerwonym dywanie; nad Wami znajdowały się piękne, złote, kryształowe żyrandole. Poszliście odwiesić kurtki i po schodach zeszliście do wielkiej sali, w której odbywało się owe wydarzenie. Gdy schodziliście po schodach spoglądałaś na inne pary. Dostrzegłaś w oddali Harrego, który patrzył na Ciebie z uśmiechem. Inne kobiety mierzyły Cię wzrokiem, łatwo można było wyczytać, że są zazdrosne, ale nie wiedziałaś o co - o sukienkę, czy chłopaka. Dołączyliście do reszty zespołu i rozmawialiście. Zayn chwycił Cię w tali jedną ręką, w drugiej trzymał szampana. Lou opowiedział śmieszną historię, a Ty popłakałaś się ze śmiechu, czułaś, że masz rozmazany makijaż. Wzięłaś torebkę i szłaś przez długi korytarz, do łazienki. Było cicho, ale słyszałaś tylko czyjeś kroki. W oknie, które znajdowało się na końcu korytarza, odbijała się sylwetka jakiegoś mężczyzny, w lokowanych włosach..to Harry.. Przyśpieszyłaś kroku, ale trudno było chodzić w szpilkach. Miałaś wejść do łazienki, gdy Styles pociągnął Cię za rękę i przywarł do ściany.
Ty: Powidz mi, co ty odpie*dalasz.?! -Próbowałaś wyrwać się z jego uścisku, ale na próżno
H: Chodź, pójdziemy do łóżka, tylko raz, nikt się o niczym nie dowie.. -Musnął Twoją wargę swoją i przejechał ręką po Twoich pośladkach.
Ty: Już lecę.!
H: Wiedziałem, że się zgodzisz.. -Był coraz bliżej Ciebie, czułaś, że się cieszy.. Wyrwałaś się z jego uścisku.
Ty: Po pierwsze- to było ironiczne.! Po drugie- nie jestem dzi.. ,żeby puszczać się na prawo i lewo, po trzecie- Jakbyś nie zauważył, mam chłopaka, który, podkreślę, że jest twoim najlepszym przyjacielem i którego kocham i nie mam zamiaru go zostawić, tylko dlatego, żeby jakiś napalony facet mógł mnie przelecieć. -Zaczęłaś wydzierać się na niego.
H: Wnerwiając się jeszcze bardziej mnie nakręcasz.
Nie odpowiedziałaś nic na to, weszłaś do łazienki i zajęłaś się makijażem, próbując zapomnieć o tej sytuacji.. Weszłaś na salę i podeszłaś do Zayn'a, który stał z Lou i Niallem, Liam już poszedł, bo źle się czuł. Harrego nigdzie nie widziałaś.
Z: Co tak długo.? Martwiłem się..
Ty: Wszystko ok, tylko kolczyk mi spadł w łazience i go szukałam.. -Nie miałaś lepszej wymówki. Chłopak odgarnął twoje włosy i włożył je za ucho.
Z: Przecież ty dzisiaj nie miałaś kolczyków.. -Spojrzał na Ciebie.
Ty: Miałam w kosmetyczce.. -Uśmiechnęłaś się niepewnie.
Z: Okej..
Rozmawialiście jeszcze przez 10 min, po czym 'prowadzący' balu wygłosił przemówienie, i zasiedliście do stołów. Zjedliście kolacje. Tak minęły 2 godz. Poleciała muzyka i jak to na bal przystało zaczęliście tańczyć, tak spokojnie. Poszłaś z Zaynem na parkiet. Tańczyliście przytuleni do siebie mocno. W pewnym momencie Zayn zaczął mówić.
Z: Wyjdź za mnie.. -Powiedział Tobie, cicho do ucha.
Ty: Mówisz serio.?
Z: Tak, kocham Cię i chce z Tobą być wiecznie..
Ty: Ale.. Ty jesteś Muzułmaninem.. -Spojrzałaś na niego. Po dłuższym milczeniu kontynuowałaś. -Zmienisz religię, prawda.?
Z: Jak Ty mnie dobrze znasz.. -Dał Ci buziaka. Tańczyliście jeszcze chwilę. Później usiedliście (Ty, Zayn, Niall, Liam), gadaliście, aż doszła dwudziesta. Poszliście pieszo do domu. Weszliście do mieszkania(Ty i Zayn), a Ty poszłaś do sypialni. Zdjęłaś sukienkę, zostałaś w samej bieliźnie, tak samo jak Malik. Podszedł do Ciebie i chwycił Cię za pośladki, przejeżdżając jego wargą po Twojej. Całowaliście się przez dłuższą chwilę.
Ty: Dziś są twoje urodziny, prawda.? -Zapytałaś głaszcząc go po głowie.
Z: Tak, a co.? -Zapytał patrząc na Twoje piersi.
Ty: Idziemy? -spojrzałaś na łóżko.
Z: No nie wiem..-Uśmiechną się. Pociągnęłaś go do łóżka. Usiadłaś na nim i nim się obejrzałaś nie miałaś stanika, całowaliście, a jego ręce zdejmowały Twoje majtki. Akcja szybko się toczyła. Podnieśliście się, a Ty zdjęłaś jego majtki. Po chwili byliście już całkiem nadzy. Usiadłaś na nim znowu, a on wszedł w Ciebie. Krzyczeliście raz 'O taak.!' albo Ty jeszcze krzyczałaś jego imię albo to, że jest dobry.
Ty: Weź się trochę postaraj.. -Zaszeptałaś mu do ucha, szybko oddychając. Posłuchał Cię. Zaczął trochę podskakiwać, kręcić się. Mieszkaliście w bloku i nie wypadało krzyczeć, ale nie mogłaś się powstrzymać. Jesteś z Malikiem 2 miesiące, a do tej pory nie wiedziałaś, że jest taki dobry. W pewnym momencie usłyszeliście pukanie z mieszkania pod Wami. Zaczęliście się śmiać, było zabawnie.
Ty: Zabezpieczyłeś się, prawda.? -Zapytałaś, lekko podskakując i szybko oddychając.
Z: Myślałem, że chcesz mieć dzieci.. -Po odpowiedzi na chwilkę przestaliście.
Ty: A nie pomyślałeś o karierze.? Aha i jeszcze jedno.. O tym, że mamy po 20 lat.?! Owszem, chcę mieć z Tobą dzieci, ale jeszcze nie teraz.. -Chciałaś zejść, ale on Cię pociągnął. Wszedł jeszcze bardziej. Poczułaś lekki ból, ale po chwili zrobiło się przyjemnie. -Ty będziesz zmieniać pieluchy.. -Uśmiechnął się.- Czego się szczerzysz idioto.?
Z: Przecież się zabezpieczyłem, co myślałaś.?
Ty: Myślałam o tym, czy dalibyśmy sobie radę ze słodkim smarkaczem. -Zeszłaś z niego i ubrałaś bieliznę. Poszłaś zrelaksowana do salonu i włączyłaś telewizor. Mulat nie przechodził.
Ty: Ejejej, nie idziesz, mecz się zaczął.
Z: Nie. -Dobiegł głos z sypialni.
Ty: Dlaczego.?
Z: Gdybym z tobą rozmawiał, powiedziałbym, że się obraziłem..
Ty: Niby o co.? Ruchałam się z tobą.? Ruchałam. Masz coś jeszcze do mnie.?
Z: Gdybym z tobą rozmawiał, powiedziałbym, że poszłaś sobie ode mnie z niewiadomych powodów.
Ty: To za karę.
Z: Gdybym z tobą rozmawiał, zapytałbym, dlaczego za karę.?
Ty: Dlatego, że mnie tak wystraszyłeś.
Z: Aha.. to już się nie obrażam. -Przyszedł do Ciebie i usiadł obok Ciebie.
Ty: Wiesz, że byłeś zajebisty.? -Powiedziałaś mu, po czym dałaś mu buziaka w policzek.
Z: Wiem. -Uśmiechnął się szeeeroko.- Ale.. jest taka sprawa..
Ty: Słucham. -Usiedliście na przeciwko siebie.
Z: Może.. następnym razem.. -unikał Twoje wzroku. Nie potrafiłaś wyczuć o co mu chodzi.- Pójdziemy w jakieś inne miejsce..? -Spojrzał na Ciebie z pod czoła.
Ty: Serio.?
Z: Serio.
Ty: Tak szczerze, to nie taki głupi pomysł.. -Powiedziałaś, odwracając się w stronę telewizora.
Z: Mówisz serio.? -Zrobił to samo co Ty (spojrzał na telewizor)
Ty: No tak.
Z: To gdzie byśmy mogli pójść.?
ty: Nie, to tak nie działa.. -oparłaś się o jego ramie.- To musi być spontanicznie..
Włączyliście mecz. Nie byłaś jakąś wielką fanką piłki nożnej, ale były jego urodziny, więc się poświęciłaś. Z czasem oglądania meczu, spodobało Ci się to i nalegałaś, by obejrzeć jeszcze coś, ale Malik był zmęczony, więc poszliście spać.
Minęły dwa tygodnie, między Wami jest wszystko dobrze, Patryk nie daje oznak życia, chyba wyjechał. Chłopcy wydali już płytę, szybciej niż myśleli. Malik codziennie przynosił tony listów od fanek i wspólnie je czytacie. Czasami przychodzą też chłopcy, ale beż Harrego.. po sytuacji, która odbyła się na balu nie rozmawia z Tobą, rzadko przychodzi, jak spotykasz się z resztą chłopaków. Z resztą.. nie Twoja wina.. masz chłopaka, on chciał zniszczyć Wasz związek.. Siedzicie i czytacie listy. W pewnym momencie spojrzałaś na chłopaka. Oczy miał jak orbity, a na jego twarzy pojawiał się uśmiech.
Ty: Co jest? Jakaś fanka wysłała Ci nagie zdjęcie? -Zaczęłaś się śmiać, ale Zayn spojrzał na Cb, jeszcze bardziej zadowolony.- Nie.. serio? -Zaniepokoiłaś się. Wstałaś i podeszłaś do niego. Siedzieliście w kuchni przy stole. Czytałaś list.
Witam!
Przeczytaliśmy pańską prośbę, o sponsoring koncertu pana zespołu, One Direction, na M.S.G dnia 15.07.2012. Jesteśmy chętni, jednakże, chcielibyśmy postawić kilka warunków, jeśli mamy się zgodzić stuprocentowo. Oto one:
...
Spojrzałaś na chłopaka. Wstał, a Ty rzuciłaś mu się w ramiona.
Ty: Nic nie mówiłeś, że napisałeś list, do tak wielkiego sponsora!
Z: List napisałem, zanim się poznaliśmy. Zapomniałem o nim kompletnie.. -Chwycił kartkę i przeczytał list jeszcze raz.
Ty: Chłopaki wiedzą?
Z: Nie, planowałem im zrobić niespodziankę, ale myślałem, że nie wyjdzie.. -Spojrzał na list i później znów na Ciebie. Odłożył kartkę i przytulił Cię, po czym zaczęliście się całować. Włożył rękę i próbował rozpiąć stanik, ale odsunęłaś się.
Z: Co jest?
Ty: Jest kilka dni w miesiącu, w których kobieta musi odpocząć. -Po jego spojrzeniu, poznałaś, że zrozumiał. - A tak właściwie, to który dzisiaj jest?
Z: 15 czerwc.. Ej, ale miesiąc nie starczy na ogarnięcie tego wszystkiego! Trzeba zadzwonić do sponsora i chłopaków! -Rzucił się w stronę komórki, ale Ty ją szybko przechwyciłaś.
Z: Co ty robisz?! Czasu nie ma kochanie, tik tak, tik tak. -Klepnął dwa razy palcem po swojej ręce, wskazując na 'zegarek', którego tak na prawdę nie miał.
Ty: Ale jest 1 w nocy.
Z: Dobra, sponsorów sobie odpuścimy, ale reszcie dam znać.- Poszedł na korytarz.
Ty: Co ty robisz? -Stanęłaś na przeciwko niego.
Z: Idę do nich.. -Ubrał buty.- Idziesz?
Ty: Jasne czemu nie.. -Wzięłaś jego bluzę, w której, wg niego, wyglądałaś słodkoo. Poczułaś jego perfumy, które uwielbiałaś. Czułaś je dosyć często, nosząc jego koszule, bluzki i bluzy.. Dotarliście do domu Harrego, nie wiesz dlaczego, jechaliście rowerem. Weszliście do ogródka, a następnie ścieżką do drzwi jego willi. Nie zdążyliście zapukać, gdy drzwi otworzył Harry, a za nim stał Niall, Lou i Liam. Zdziwiony Malik, bez zaproszenia i ciągnąc Cię za rękę wszedł do środka.
Z: Nie uwierzycie! Dostałem odpowiedź od sponsorów!
N: Jakich sponsorów, i co Wy tu robicie o tej godzinie?
Ty: To samo pomyślałam, jak was zobaczyłam. -Wymierzyłaś wzrokiem Niall'a, który był w bokserkach i t-shircie.
N: Długo by opowiadać.. -Przejechał ręką po twarzy, był strasznie zmęczony.
Li: Dokładnie.. Harry może najmłodszy, ale imprezuje jak za wszystkich.. -Przymrużył oczy ze zmęczenia.
Ty: Aha..
Zayn podał list Louisowi, a ten zaczął głośno czytać. Malik stanął koło Ciebie i Cię objął. Oglądaliście reakcję każdego chłopaka po kolei. Skakali po całym holu, drąc się i śmiejąc. Spojrzałaś na Niall'a. Płakał.
Ty: Hej. Co jest? -Podeszłaś do niego i go przytuliłaś.
N: Oglądałaś może X factora UK? -Powiedział, ścierając łzy.
Ty: Niestety nie. A co? -Zapytałaś, ale Niall nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ do rozmowy wtrącił Styles, co Cie zdziwiło.
H: Jego marzenie się spełni. Zawsze chciał wystąpić na M.S.G. Jak tam wystąpisz, znaczy, że coś osiągnąłeś, że ludzie Cię nie olali.. znaczy, że jesteś kimś. -Spojrzałaś na niego i uśmiechnęłaś się. Niall odszedł, bo Malik go wołał. Zostałaś Ty i Harry. Zapadła niezręczna, którą po chwili przerwałaś.
Ty: Dobra, nie jestem na ciebie zła po tej całej sytuacji na tym balu, ale.. powiedz mi, dlaczego chciałeś, abym poszła z Tb do łóżka?
H: Jesteś ładna, z zewnątrz i w wewnątrz.. -Uśmiechnął się.
Ty: Sugerujesz, że mam ładne nerki? -Zaczęliście się śmiać.
H: Tak, to jest to! -Uśmiechnął się.
Ty: Ty na mnie lecisz, prawda?
H: Niee.. to bardziej zauroczenie. -Przygryzł wargę wpatrując się w podłogę. Podniósł głowę. -Malik to ma szczęście.. -Po chwili odszedł i poszedł po schodach na górę, do swojej sypialni.
Z: Gdzie Ty do cholery leziesz Harry? -Zayn zaczął wydzierać się na cały dom.
H: Śpiący jestem. Idźcie sobie.. -Było jeszcze widać jego uśmiech na twarzy.
Ty: On żartował? -Zapytałaś zdezorientowana.
Z: Na pewno ..
Lou: Nie, na 1oo % nie żartował.. Idźcie sobie.. -Powiedział zaspany i wypchnął Was za drzwi. -Juto poświętujemy..
Zdziwieni wróciliście do domu. Położyliście się spaać..
Wielkimi krokami zbliżacie się do koncertu na M.S.G. Jest dzisiaj 14.07.2012, jesteście już w NYC. Z dziewczyn jesteś sama, bo Twoja BFF nie mogła jechać, tak samo jak dziewczyna Louis'a i Niall'a. (wspomnę, że regularnie dzwonisz do mamy, mówiąc jej, że zostajesz na stałe ;D). Wracacie z jednej z 4 prób generalnych. Ty i Malik cały dzień spędzacie w pokoju w towarzystwie reszty zespołu. Opychaliście się pizzą, rozmawialiście o swoim dzieciństwie, o tym co robiliście przez te lata, aż do dzisiejszego spotkania. W pewnym momencie, Zayn powiedział, że zmienia religię. Chłopcy zapytali dlaczego, ale on tylko spojrzał na Cb i powiedział, że dowiedzą się jutro. Też nie rozumiałaś o co chodzi, ale nie mogłaś się doczekać.
..Została godzina do koncertu. Za kulisami panuje chaos, wszyscy biegają, z resztą Ty też. Raz pomagasz coś rodzicom chłopców, a raz przynosisz coś Zaynowi, bo czegoś zapomniał.
..została minuta.. słychać tylko głos wydzierających się fanek. Wyjrzałaś zza kulis, aby zobaczyć, jak one się pomieściły. Chłopcy już stoją na wyznaczonych miejscach, stylistka tylko robi małe poprawki, podczas gdy Ty siedzisz już na miejscu dla Vip-ów.
..5..4..3..2..1.. koncert się zaczął, a tłumy szaleją. Zaśpiewali chyba 10 piosenek...
Koniec, fanki powoli wychodziły z budynku M.S.G. Sala opustoszała. Na środku sceny stanął Zayn, sam. Nikogo już nie było. Wszyscy poszli na afterparty.
Ty: Panno [T.n]. Czy nie zechciałaby pani wejść na scenę. Mam coś ogromnie ważnego pani do powiedzenia. -Mówił przez mikrofon, po czym podał Ci rękę, abyś mogła wejść na scenę. Stanęłaś przed nim. Obaj staliście. -Wyobraź sobie, że na tej sali jest cala Twoja najbliższa rodzina, oraz moja. Jak im powiedziałem o zmianie religii, nie byli zadowoleni, ale jestem już duży i robię co chcę. -Wyciągnął z kieszeni czerwone pudełeczko i przyklęknął.
Czułaś motylki w brzuchu. To to samo uczucie, jak.. gdy Zayn dał Ci buziaka w policzek, gdy spotkaliście się pierwszy raz. Do oczu momentalnie napłynęły Ci łzy.
Ty: Tak.
Z: Co tak? -Otworzył pudełeczko z pierścionkiem.
Ty: Tak, wyjdę za ciebie.
Z: Ale ja nie wiem o co Ci kotku chodzi. Chciałem się Ciebie zapytać, czy ładny ten pierścionek, bo go dla babci kupilem..- Spojrzałaś na niego wzrokiem typu 'Are You fucking kidding me'.-Dobra, żarcik.. Zgadzasz się tak?
Ty: Tak. -Wstał, a Ty rzuciłaś mu się w ramiona. Nagle zaczęły na Was spadać serpentynki i inne gówienka. Przytuliłaś go. Tuląc go zobaczyłaś Harrego, opartego o ścianę, uśmiechał się i nagrywał wszystko. Uśmiechnęlaś się również, po czym on zamknął kamerę i wyszedł. Ty i Malik poszliście na afterparty, gdzie wspólnie ogłosiliscie nowinę, o Waszych zaręczynach. Imprezka była całkiem mocna. Upiłaś się, więc z Zaynem wsiedliście do auta. On nie pił.
Na drugi dzień obudziłaś się w szpitalu. Miałaś bałagan w głowie, nie pamiętałaś co i jak. Zawołałaś lekarza.
Ty: Gdzie jest mój narzeczony, czy nic mu nie jest i co się stało? -Zapytałaś tonem, jakbyć miała zacząć wydzierać się na cały szpital.
L: Wczoraj był wypadek, pani auto zostało potrącone, od strony kierowcy, przez auto tamtego mężczyzny. -Wskazał na osobę siedzącą na holu. Szukałaś pod ręką czegoś ostrego, długiego. Nic nie znalazłaś, więc wstałaś, oderwałaś wszystkie rurki itp i poszłaś w stronę tamtego mężczyzny.. Patryka..
Ty: Co Ty mu sku*wielu zrobiłeś?! - Podeszłaś do niego,a on wstał i przytrzymał Twoje ręce.
P: To był wypadek!
Ty: Jasne! -Kopnęłaś go, a on upadł na ziemię.- Gdzie jest Zayn?!
L: W sali obok, ale niech pani nie wcho.. -nie posłuchałaś lekarza. Weszłaś do sali. Na łóżku leżał Zayn.. pod kroplówką.. Podeszłaś do jego łóżka i przyklęknęłaś, chwytając go za dłoń. Dotykając jej przypomniałaś sobie jedną z chwil.. Zayn ledwo przytomny, przymiażdżony drzwiami, chwyta twoją dłoń, wyszeptując 'Kocham Cię..'.. Doprowadziło Cię to do łez, zaczęłaś płakać, krzyczeć , nie mogąc pogodzić się z tym, co się stało. Nagle do jego sali wpadł Harry, Niall, Lou, Liam i Twoja BFF.
T.p: Boże.. -Zaczęła płakać, a Liam objął ją, również płacząc, tak jak i reszta..
Zayn jest pod śpiączką już tydzień, siedzisz przy nim cały czas, nie puszczając jego dłoni. Fanki również przychodziły, ale nie wpuszczano ich, prosiły tylko, abyś kwiaty od nich włożyła do wody. Lekarz dawał mu nikłe szanse na przeżycie, lecz pewnej nocy obudziłaś się, słysząc wołanie Twojego imienia. Obudził się! Przeżył, mimo tak ciężkich obrażen, będzie mógł żyć jak wcześniej!
Po 3 tyg. wypuścili go z szpitala, Cb wcześniej. Wróciliście do Londynu. Okazało się niestety, że nie możesz mieć dzieci. Patryk został skazany na 10 lat więzienia za umyślne spowodowanie wypadku.

sobota, 17 listopada 2012

"Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie." ~Jan Twardowski

Podoba się.? Zostaw komentarz c; xx

*Niall*

Od dwóch lat przyjaźnisz się z chłopakami z 1D. Kochasz ich jak braci i myślałaś, że oni kochają cię tak samo, ale myliłaś się. Niall ostatnio coraz rzadziej z tobą rozmawiał i unikał ciebie jak ognia. Nie wiedziałaś co się z nim dzieje. Zrobiłaś coś złego.? Niee.. to niemożliwe, bo przecież nie odzywa się do Ciebie już od dwóch tygodni. Zaczęłaś się o niego martwić.. Wasza rozmowa wyglądała tak
Ty: Niall, dlaczego nie odzywasz się do mnie.? Zrobiłam coś złego.?
N: Nie, wszystko okej..
I odchodził.. Pytałaś chłopaków, ale oni też nic nie wiedzieli.
Na drugi dzień, pod wieczór, postanowiłaś wyjść ze swoim psem (mały maltańczyk) na spacer. Udałaś na ławce. Było ciepło. Po ok. dziesięciu minutach postanowiłaś się jeszcze przespacerować. Nagle ktoś chwycił cię za szyję i zaczął szarpać. Twój pies zaczął szczekać i uciekł w stronę domu chłopaków. Ten ktoś zatkał tobie buzię jakąś szmatką i zemdlałaś..
Obudziłaś się w domu u chłopaków (z 1D oczywiście).
Ty: Co się stało.?
Z: Nie wiemy. -Odparł Zayn- Niall cię przyniósł.. -Przerwałaś Zaynowi.
Ty: Niall.?! -Krzyknęłaś na cały dom,- Gdzie on jest, muszę z nim pogadać.. - i poleciałaś do jego pokoju.
Biegłaś po schodach, potykając się ze sto razy. Chłopacy biegli za tobą.
Ty: Niall.! -Wdarłaś do jego pokoju, on siedział przy laptopie z podbitym okiem- Niall.! Proszę wytłumacz mi, co się wczoraj stało, proszę. -Usiadłaś koło niego na łóżku.
N: No, więc -powiedział zdezorientowany- poszłaś na spacer z psem. Ja też postanowiłem się przejść. W pewnym momencie usłyszałem krzyk. Byłem w pobliżu, więc pobiegłem w stronę odgłosu. Zobaczyłem gościa, który kogoś szarpie. Podbiegłem do niego, dałem mu z piąchy, on mi oddał -Wskazał na podbite oko- i strzeliłem jeszcze raz i zwiał. Gdy byliśmy pod naszym domem, zauważyłem, że to ty i zacząłem się strasznie martwić, czy nic złego się tobie nie stało. Przyniosłem ciebie tutaj, twój pies też tu jest.To koniec.- i uśmiechnął się do ciebie.
Ty: Bardzo ci dziękuję.! -Przytuliłaś się do niego i dałaś mu buziaka z policzek- Ale mam jeszcze jedną sprawę.. -Wstałaś- Dlaczego tak mnie unikasz.? Od ponad dwóch tygodni nie odzywasz się do mnie, unikasz mnie jak ognia.. -Powiedziałaś stanowczo- Dlaczego...? Zrobiłam coś złego.?
Niall wstał, i spojrzał na ciebie.
N: Nie potrafię z tobą wytrzymać..
Ty: Co..? -Spytałaś ze łzami w oczach- Jestem aż taka okropna.?
N: Nie, nie.! -Od razu zaprzeczył- Chodziło mi o to, że gdy z tobą rozmawiam, nogi uginają się pode mną, gdy na ciebie patrzę nie mogę oderwać od ciebie wzroku, a gdy stoję przy tobie czuję, jak serce zaczyna mi walić, jak oszalałe.. czuje, że ciebie kocham, ale nie jak siostrę, ale jak tę jedyną z, którą chciałbym spędzić resztę moich dni. -Patrzył tobie głęboko w oczy. Miał w nich coś hipnotyzującego.. poczułaś, że mogłabyś powiedzieć o nim to samo, ale.. co z waszą przyjaźnią.? Co jeśli nic z tego nie wyjdzie.? A co jeśli.. przez to już nigdy nie odezwiecie się do siebie.? Twoje myśli latały po całym pokoju, nie mogłaś się skupić.
Ty: Niall, ja też ciebie.. no wiesz, ale co z przyjaźnią.? Co jeśli nam nie wyjdzie.?
N: Może warto zaryzykować.? -Zapytał z niepewnością.
Ty: Ja.. nie wiem.. a jeśli nam nie wyjdzie to nie będziemy odzywać się do siebie do końca życia.? Ja.. nie jestem pewna czy to dobry pomysł..
N: Aha.. -Powiedział ze smutkiem w głosie- Mogłem w ogóle nie pytać.. -Chwycił kurtkę i wyszedł z domu, trzaskając za sobą drzwiami. Chwile stałaś, lecz po chwili ocknęłaś się, usiadłaś na jego łóżku i zaczęłaś płakać.. Nie wiedziałaś co w tej chwili zrobić.. Jedyna jednak myśl która przychodziła tobie do głowy, to spakować się, wrócić do Polski i wynieść się z życia Nialla.. Nie chciałaś go ranić swoim widokiem..
Na drugi dzień już byłaś spakowana i pożegnałaś się ze wszystkimi chłopakami, prócz Nialla, który prawdopodobnie jeszcze smacznie spał.
Li: Jesteś pewna, że chcesz wyjechać.? -Spytał Liam, tuląc się do ciebie jeszcze raz na pożegnanie- Może się jeszcze pogodzicie. -Dodał przekonująco.
Ty: Nie chcę go ranić, przebywając tutaj.. Na pewno jeszcze się spotkamy. -Powiedziałaś ze łzami w oczach.
H, Lou, Li, Z: Będziemy tęsknić.. -Wszyscy wybuchnęli płaczem.
Ty: Ja też.. Aha i dziękuję, że wykupiliście mi bilet na samolot. -Uśmiechnęłaś się.
Lou: Chodź, zawiozę cię. -Uśmiechnął się Louis i wziął twój bagaż.- Aha i jeszcze odbierzemy Elenor po drodze, jest na zakupach i później do nas wpada, dobra.? -Zapytał.
Ty: Jasne, nie ma problemu. -Odpowiedziałaś kierując się w stronę drzwi.
*Już jedziecie, a tym czasem w domu 1D*
Niall, już ubrany zszedł na dół, aby zrobić sobie śniadanie.
N: Hej.!
Z, Li, H: Hej.! -Odpowiedzieli wgapieni w TV.
N: Gdzie jest [J] i Lou.? -Zapytał zaniepokojony Niall.- Zawsze rano oglądają w nami TV.- Harry wstał z kanapy podszedł do Nialla i zaczął mówić, że wracasz do Polski, bo nie chcesz go ranić swoją obecnością w domu. Harremu popłynęły łzy z oczu, co Niall zauważył od razu.
N: Co..? -Zapytał ze smutkiem w głosie i po chwili milczenia oznajmił- Jadę za nią. -Popędził do auta, a Harry za nim.
H: Niedługo będziemy.! -Krzyknął Harry do Zayna i Liama.
Z, Li: Spoko.! -Odpowiedzieli, nadal gapiąc się w TV.
*Jesteście już na lotnisku*
Ty: Pa Lou. -Przytuliłaś się do Louis'a i dałaś nu buziaka w policzek, -Pa Elenor. - po czym również przytuliłaś El i też dałaś jej buziaka.- Pozdrówcie Perrie i Dan.
El: Do zobaczenia kochanie. -Popatrzyła na ciebie i z jej i twoich oczu popłynęły łzy.
Ty: Będę tęsknić..
Nagle usłyszałaś, jak ktoś Cię woła. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Nialla oraz Harrego. Jak tylko do ciebie dobiegli Harry stanął przy Louisie i pozostawił głos Niallowi, lecz nim się spostrzegliście zaczął biec w waszą tłum fanek. Harry nagle krzyknął, aby się zatrzymały, a one stanęły, jak wryte w ziemię.
Ty: Niall, posłuchaj. Ja.. -Chciałaś mu wytłumaczyć dlaczego wyjeżdżasz, ale on tobie przerwał.
N: Nie.. proszę, to ty wysłuchaj mnie.! -Stanowczo zaprzeczył. Chwycił cię z rękę, i zaczął mówić takim doniosłym tonem, że wszyscy na sali spojrzeli w waszą stronę.
N: Przyjaźnimy się od dwóch lat. Kochałem cię jak siostrę, ale to mi minęło.. -W sali rozbrzmiał szum wyraźnego zbulwersowania.- ..Minęło mi i przemieniło się w coś więcej. Zakochałem się w mojej przyjaciółce, [j.p], która stoi tutaj. -Szum ustał i ludzie zaczęli się uśmiechać.- Zapytam ciebie jeszcze raz.. Czy warto zaryzykować przyjaźń dla miłości.? -Spojrzał na ciebie, a Ty bez zastanowienia powiedziałaś "Tak". Nagle w sali ludzie zaczęli wiwatować, fanki spokojnym krokiem podeszły i zaczęły tobie gratulować, ale widziałaś, że nie są zadowolone, bo w końcu odebrałaś im męża. Odeszły, a następnie podeszła Elenor, ciesząc się, że zostajesz. Po chwili jej uciechy ktoś chwycił cię za rękę. Był to Niall, który pocałował cię namiętnie. Byliście ze sobą bardzo szczęśliwi, a po miesiącu Niall oświadczył się tobie, aby cię już nigdy nie stracić..