sobota, 17 listopada 2012

"Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie." ~Jan Twardowski

Podoba się.? Zostaw komentarz c; xx

*Niall*

Od dwóch lat przyjaźnisz się z chłopakami z 1D. Kochasz ich jak braci i myślałaś, że oni kochają cię tak samo, ale myliłaś się. Niall ostatnio coraz rzadziej z tobą rozmawiał i unikał ciebie jak ognia. Nie wiedziałaś co się z nim dzieje. Zrobiłaś coś złego.? Niee.. to niemożliwe, bo przecież nie odzywa się do Ciebie już od dwóch tygodni. Zaczęłaś się o niego martwić.. Wasza rozmowa wyglądała tak
Ty: Niall, dlaczego nie odzywasz się do mnie.? Zrobiłam coś złego.?
N: Nie, wszystko okej..
I odchodził.. Pytałaś chłopaków, ale oni też nic nie wiedzieli.
Na drugi dzień, pod wieczór, postanowiłaś wyjść ze swoim psem (mały maltańczyk) na spacer. Udałaś na ławce. Było ciepło. Po ok. dziesięciu minutach postanowiłaś się jeszcze przespacerować. Nagle ktoś chwycił cię za szyję i zaczął szarpać. Twój pies zaczął szczekać i uciekł w stronę domu chłopaków. Ten ktoś zatkał tobie buzię jakąś szmatką i zemdlałaś..
Obudziłaś się w domu u chłopaków (z 1D oczywiście).
Ty: Co się stało.?
Z: Nie wiemy. -Odparł Zayn- Niall cię przyniósł.. -Przerwałaś Zaynowi.
Ty: Niall.?! -Krzyknęłaś na cały dom,- Gdzie on jest, muszę z nim pogadać.. - i poleciałaś do jego pokoju.
Biegłaś po schodach, potykając się ze sto razy. Chłopacy biegli za tobą.
Ty: Niall.! -Wdarłaś do jego pokoju, on siedział przy laptopie z podbitym okiem- Niall.! Proszę wytłumacz mi, co się wczoraj stało, proszę. -Usiadłaś koło niego na łóżku.
N: No, więc -powiedział zdezorientowany- poszłaś na spacer z psem. Ja też postanowiłem się przejść. W pewnym momencie usłyszałem krzyk. Byłem w pobliżu, więc pobiegłem w stronę odgłosu. Zobaczyłem gościa, który kogoś szarpie. Podbiegłem do niego, dałem mu z piąchy, on mi oddał -Wskazał na podbite oko- i strzeliłem jeszcze raz i zwiał. Gdy byliśmy pod naszym domem, zauważyłem, że to ty i zacząłem się strasznie martwić, czy nic złego się tobie nie stało. Przyniosłem ciebie tutaj, twój pies też tu jest.To koniec.- i uśmiechnął się do ciebie.
Ty: Bardzo ci dziękuję.! -Przytuliłaś się do niego i dałaś mu buziaka z policzek- Ale mam jeszcze jedną sprawę.. -Wstałaś- Dlaczego tak mnie unikasz.? Od ponad dwóch tygodni nie odzywasz się do mnie, unikasz mnie jak ognia.. -Powiedziałaś stanowczo- Dlaczego...? Zrobiłam coś złego.?
Niall wstał, i spojrzał na ciebie.
N: Nie potrafię z tobą wytrzymać..
Ty: Co..? -Spytałaś ze łzami w oczach- Jestem aż taka okropna.?
N: Nie, nie.! -Od razu zaprzeczył- Chodziło mi o to, że gdy z tobą rozmawiam, nogi uginają się pode mną, gdy na ciebie patrzę nie mogę oderwać od ciebie wzroku, a gdy stoję przy tobie czuję, jak serce zaczyna mi walić, jak oszalałe.. czuje, że ciebie kocham, ale nie jak siostrę, ale jak tę jedyną z, którą chciałbym spędzić resztę moich dni. -Patrzył tobie głęboko w oczy. Miał w nich coś hipnotyzującego.. poczułaś, że mogłabyś powiedzieć o nim to samo, ale.. co z waszą przyjaźnią.? Co jeśli nic z tego nie wyjdzie.? A co jeśli.. przez to już nigdy nie odezwiecie się do siebie.? Twoje myśli latały po całym pokoju, nie mogłaś się skupić.
Ty: Niall, ja też ciebie.. no wiesz, ale co z przyjaźnią.? Co jeśli nam nie wyjdzie.?
N: Może warto zaryzykować.? -Zapytał z niepewnością.
Ty: Ja.. nie wiem.. a jeśli nam nie wyjdzie to nie będziemy odzywać się do siebie do końca życia.? Ja.. nie jestem pewna czy to dobry pomysł..
N: Aha.. -Powiedział ze smutkiem w głosie- Mogłem w ogóle nie pytać.. -Chwycił kurtkę i wyszedł z domu, trzaskając za sobą drzwiami. Chwile stałaś, lecz po chwili ocknęłaś się, usiadłaś na jego łóżku i zaczęłaś płakać.. Nie wiedziałaś co w tej chwili zrobić.. Jedyna jednak myśl która przychodziła tobie do głowy, to spakować się, wrócić do Polski i wynieść się z życia Nialla.. Nie chciałaś go ranić swoim widokiem..
Na drugi dzień już byłaś spakowana i pożegnałaś się ze wszystkimi chłopakami, prócz Nialla, który prawdopodobnie jeszcze smacznie spał.
Li: Jesteś pewna, że chcesz wyjechać.? -Spytał Liam, tuląc się do ciebie jeszcze raz na pożegnanie- Może się jeszcze pogodzicie. -Dodał przekonująco.
Ty: Nie chcę go ranić, przebywając tutaj.. Na pewno jeszcze się spotkamy. -Powiedziałaś ze łzami w oczach.
H, Lou, Li, Z: Będziemy tęsknić.. -Wszyscy wybuchnęli płaczem.
Ty: Ja też.. Aha i dziękuję, że wykupiliście mi bilet na samolot. -Uśmiechnęłaś się.
Lou: Chodź, zawiozę cię. -Uśmiechnął się Louis i wziął twój bagaż.- Aha i jeszcze odbierzemy Elenor po drodze, jest na zakupach i później do nas wpada, dobra.? -Zapytał.
Ty: Jasne, nie ma problemu. -Odpowiedziałaś kierując się w stronę drzwi.
*Już jedziecie, a tym czasem w domu 1D*
Niall, już ubrany zszedł na dół, aby zrobić sobie śniadanie.
N: Hej.!
Z, Li, H: Hej.! -Odpowiedzieli wgapieni w TV.
N: Gdzie jest [J] i Lou.? -Zapytał zaniepokojony Niall.- Zawsze rano oglądają w nami TV.- Harry wstał z kanapy podszedł do Nialla i zaczął mówić, że wracasz do Polski, bo nie chcesz go ranić swoją obecnością w domu. Harremu popłynęły łzy z oczu, co Niall zauważył od razu.
N: Co..? -Zapytał ze smutkiem w głosie i po chwili milczenia oznajmił- Jadę za nią. -Popędził do auta, a Harry za nim.
H: Niedługo będziemy.! -Krzyknął Harry do Zayna i Liama.
Z, Li: Spoko.! -Odpowiedzieli, nadal gapiąc się w TV.
*Jesteście już na lotnisku*
Ty: Pa Lou. -Przytuliłaś się do Louis'a i dałaś nu buziaka w policzek, -Pa Elenor. - po czym również przytuliłaś El i też dałaś jej buziaka.- Pozdrówcie Perrie i Dan.
El: Do zobaczenia kochanie. -Popatrzyła na ciebie i z jej i twoich oczu popłynęły łzy.
Ty: Będę tęsknić..
Nagle usłyszałaś, jak ktoś Cię woła. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Nialla oraz Harrego. Jak tylko do ciebie dobiegli Harry stanął przy Louisie i pozostawił głos Niallowi, lecz nim się spostrzegliście zaczął biec w waszą tłum fanek. Harry nagle krzyknął, aby się zatrzymały, a one stanęły, jak wryte w ziemię.
Ty: Niall, posłuchaj. Ja.. -Chciałaś mu wytłumaczyć dlaczego wyjeżdżasz, ale on tobie przerwał.
N: Nie.. proszę, to ty wysłuchaj mnie.! -Stanowczo zaprzeczył. Chwycił cię z rękę, i zaczął mówić takim doniosłym tonem, że wszyscy na sali spojrzeli w waszą stronę.
N: Przyjaźnimy się od dwóch lat. Kochałem cię jak siostrę, ale to mi minęło.. -W sali rozbrzmiał szum wyraźnego zbulwersowania.- ..Minęło mi i przemieniło się w coś więcej. Zakochałem się w mojej przyjaciółce, [j.p], która stoi tutaj. -Szum ustał i ludzie zaczęli się uśmiechać.- Zapytam ciebie jeszcze raz.. Czy warto zaryzykować przyjaźń dla miłości.? -Spojrzał na ciebie, a Ty bez zastanowienia powiedziałaś "Tak". Nagle w sali ludzie zaczęli wiwatować, fanki spokojnym krokiem podeszły i zaczęły tobie gratulować, ale widziałaś, że nie są zadowolone, bo w końcu odebrałaś im męża. Odeszły, a następnie podeszła Elenor, ciesząc się, że zostajesz. Po chwili jej uciechy ktoś chwycił cię za rękę. Był to Niall, który pocałował cię namiętnie. Byliście ze sobą bardzo szczęśliwi, a po miesiącu Niall oświadczył się tobie, aby cię już nigdy nie stracić..

niedziela, 4 listopada 2012

Przepraszam, że tak długo nic nie wstawiałam, ale miałam problem z netem ;_; tu maacie
kolejnego imagina, z Liamem :) z góry przepraszam za błędy w opowiadaniu ;p Pisałam
je na telefonie :D Miłego czytania :*


*Liam*
Wyjechałaś do Londynu, na lepsze studia, po lepsze wykształcenie. W Polsce tak i tak nie miałaś czego szukać. Brak chłopaka, kiepskia szkoła. Stwierdziłaś, że w Londynie powiedzie ci się lepiej. Rodzice załatwili ci mieszkanie w centrum. Małe, trzy pokojowe. Salon z kuchnia, lazienka i sypialnia plus balkon. Zadnych luksusow nie bylo, z wyjatkiem polozenia. Twoie mieszkanie znajdowalo sie na samej gorze dziesiecio pietrowego bloku. Gdy wyjdziesz na balkon mozesz rozkoszowac sie widokiem na Londyn.
Jestes juz tutaj trzy rygodnie. Chodzisz normalnie do szkoly. Nie jest zle, dobrze sie uczysz, ale z czego bedziesz zyc? Owszem, rodzice przesylają ci pieniadze, ale to nie wystarczy na pokrycie kosztow rachunkow. Postanowilas poszuac pracy.
Na drugi dzien poszlas szukać ow pracy. Troche ci to zajęło, ale jest, praca na pełen etat w Starbucks Coffe jako sprzedawczyni. Zaczynasz w najblizsza sobote.
Wstałas zadowolona z siebie. Chwyciłas z szafy zielone rurki, bialy t-shirt i beżowy sweterek oraz zielony zegarek, prezent urodzinowy od twojej babci, która nie żyje i białe trampki. Przygotowałaś sobie kanapke z sałatą i pomidorem popijajac herbatą. Spojrzalas na zegarek. "O rany, zaraz sie spoznie.!"- pomyślałaś. W biegu chwycilas swetrek i pognalas w stronę drzwi. Zamknęłaś je i ruszyłas w stronę windy, ktora na szczescie znajdowala się w budynku. Po chwili wyszlaś z niej i zaczelas biec. Nagle wpadłaś w grupke chlopakow, moze bylo ich tam z pieciu, ale nie zwrocilas na to uwagi. Parsknelas do nich "przepraszam" i ruszylas dalej, nie zauwazajac, ze zgubilas zegarek, ktorego jak widac nie dopielas.
Ok, spoko jestes na miejscu, zdazylas. Zanim zaczelas prace chwilke porozmawialas z szefem, na temat co bedziesz dzis robic, a mianowicie dzis staniesz przy kasie. Zaczelas swoja prace. Pierwszy klient, drugi klient, trzeci. Wydawalas czwartemu klientowi reszte, gdy zauwazylas, ze nie masz zegarka. W panice zaczelas przeszukiwac torebke, ale na prozno. Przyszlo ci do glowy, ze moglas go...
Zgubić, gdy zderzyłaś się z tamtymi chłopakami. Wiedziałaś, ze juz po zegarku, w koncu mogli go zabrac. Dobra trzeba sie ogrnac. Do kawiarnii weszla piatka chlopkow z przystojniakiem na czele. Podeszli do kasy.
Ty. W czym moge pomoc?
Ktos. Wiec tak jak poprosze kawe mrozona, Louis czekolade, Niall latte, Zayn moche a Harry ciastko czekoladowe. -odpowiedzial przystojny chlopak. Imienia cos ci mówiły, ale nie potrafila ich skojarzyc. Nagle dostalas olsnienia.
Ty. Ok. To bedzie razem 15 £. Ale.. Wiem, ze tak troche nie wypada, ale moge o cos zapytac?
Ktorys z chlopakow: Jasne, wal smialo.
Ty: Czy to nie wy jestescie tym boyspend'em.. Jak to bylo.. -mamrotalas pod nosem-.. One Direction, tak.? Wybaczcoe ze pytam, ale ja gustuje w rocku, wiec..
Ktorys z nich: Tak to my. -Usmiechnal sie do ciebie- Ja jestem Liam, to jest Harry, Louis, Niall i Zayn. -Pokazywał wszystkich chlopakow po kolei.- A ty jestes..?
Ty. Jestem [j.p] -Usmichnelas sie do Liama. On odwzajemnil Twoj usmiwch i spojrzał w stronę wieszaka, na ktorym wisial twoj sweterek. Zmarszczyl brwi i zapytal.
Li. A moze nie zgubilas przypadkiem zegarka?
Ty. Tak, dzisiaj rano wpadlam na gru.. -Przerwalas bo zorientowalas sie, ze to wlasnie na nich wpadlas.- Strasznie was przepraszam.
H. Za co? -zapytal Harry, a Zayn spojrzal na niego,- A..Spoko. -i mrugnal do ciebie.
Ty. To macie moj zegarek? Jest dla mnie bardzo wazny.
Li. Tak, ale w domu. Trzymaj, tu masz nasz adres, -zaczal zapisywac adres na paragonie- wpadnij jutro ok 17 tej, ok?
Ty. Spoko.
Li. To do zobaczena. -Liam usmiechnal sie, a gdy odeszli dalej odwrocil sie i mrugnal do ciebie. Usmiechnelas sie i pomachalas do niego. Wyszli. Po chwili podeszla do ciebie jedna z pracownic i powiedziala. "wyczuwam tu romansik.." i poszla dalej. Uznalas do za dziwne, wiec nic nie powiedzialas. Choc z drugiej strony Liam byl bardzo mily dla ciebie.. Jeszcze te piekne oczy, usmiech i ten glos i wlosy i jeszcze gdy do ciebie mrugnal..A moze to nie tylko romansik, moze to Milosc od pierwszego wejrzenia. Jest juz niedziela rano, troche wczesnie, bo az siodma. Usiadlas na lozku i przetarlas oczy. Chwycilas laptopa i sprawdzilas facebooka. Nic ciekawego. Pozniej sprawdzilas Tt. Przyszlo ci na mysl followniencie one direction. Obczailas nazwiska chlopakow i zaczelas szukac. Harry Styles, spoko, jest. Zayn Malik, ok. Niall Horan i Louis Tomlinson. Na sam koniec, Liam Peyne. Odruchowo spojrzalas na jego tablice. Zobaczylas tweeta. "Wczoraj spotkalem niesamowita dziewczyna. Jest taka piekna.. Nie moglem oderwac od niej wzroku. Pomozcie mi, jak moge ja poderwac?..". Ucieszylas sie, bo mozliwe, ze pisze o tobie, ale po chwili wróciłaś na ziemię. Przeciez na pewno spotkal wczoraj pelno "niesamowiryh" dziewczyn, swoich fanek. W koncu jest gwiazda..
Ubralas sie, zalozylas dluga pomaranczowa spudnice, granatowa bluzke na ramiaczkach i baletki. Zjadlas sniadanie, ogranelas w domu i obejrzalas twoj ulubiony serial. Jest juz w pol do piatej, wiec wyszlas, bo mialas troche daleko.
Ok, jest juz piata, doszlas spokojnie. Zapukalas do drzwi, ktore otwotzyl Louis.
Ty. Hej! Ja po zegrek. -Powiedzialas usmiechajac sie.
Lou. Aha, spoko. Wejdz do srodka.. -odparl Lou, zamykajc za toba drzwi. Weszlas do duzego salonu. Sciany mialy kolor zolty, jasny, a meble byly w wiekszosci koloru czarnego. Na suficie zwisal duzy, czarny zyrandol, a sciane wypelnialy czarnobiale zdjecia chlopcow z dawnych lat. Usiadlas na kanapie. Do salonu wszedl Liam.
Li. Hej! Co tam?
Ty. A nawet dobrze.. -Usmiechnelas sie do niego.
Li. To suuuuuuper! -I mrugal do ciebie.
Do pokoju wtargnal Niall z twoim zegarkiem i jablkiem  ustach.
N. Prosze, twoj zegarek. -Niall podal ci zgube.- Moze chcesz cos do picia, albo jestes glodna?-Zapytal.
Ty. No troche jestem.. -odparlas.
Li. Zamawiamy chinszczyzne? -Zaproponowal Liam, wskakujac z zaskoczenia na kanape, kolo ciebie. Wszyscy sie zgodzili, lecz bylo "ale"
Ty. Ja bardzo chetnie, ale nie bede Wam przeszkadzac? -Zapytałas.
Li. No co ty! Masz jutro jakiś sprawdzian czy kartkowke? -Spojrzal na ciebie Liam swoimi pieknymi, brazowymi paczadlami.
Ty. Nie, jurto mam troche luzniejszy dzien. Mam na dziesiata i koncze o dwunastej.
Li. To spoko.
Niall zadzwonil po chinszczyzne. Jedzenie przyjechalo. Podczas "uczty" rozmawialiscie i przedstawils sie chlopakom. Obejzeliscie rowniez film. Tak dobiegla druga w nocy.
Ty. Wiecie co chlopaki, bylo strasznie milo i dzieki za goscine, ale ja juz musze isc.
Wszyscy mrukneli pod nosami, za szkoda. Pozegnalasa sie i wyszlas. Nagle uslyszalas Liama, ktory krzyczy, abys poczekala. Podbiegl do ciebie.
Li. Postanowilem cie odpowadzic. Chyba nie masz nic na przeciwko?
Ty. Nie no co ty! -Usmiechnelas sie. Szliscie przez ok 20 min. Doszliscie pod twoj dom.
Ty. No, tutaj mieszkam..
Li. Szkoda, moglabys troche dalej mieszkac, dluzej mialbym cie dla siebie. -Usmiechnal sie do ciebie. Ty rowniez sie usmiechnelas.
Ty. Wielkie dzieki, ze mnie odprwadziles.
Li. Nie ma sprawy. -Znow sie do ciebie uśmiechnął.- Może podasz mi swój numer.?
Ty: Pewnie.! -Wygrzebałaś pomadkę z torebki i zapisałaś swój numer na jego ręce. Gdy skończyłaś zapisywać, dałaś mu buziaka w policzek i zniknęłaś w drzwiach bloku. Weszłaś do windy i dostałaś sms od obcego numeru. Treść sms: "Dobranoc :* mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy ;)". Mógł to byś sms od Liama, ale nie byłaś pewna. Pochwili, gdy weszłaś do mieszkania, przyszedł kolejny sms od tego samego numeru: "Liam <3". Najwyraźniej zapomniał się podpisać. Ze szczęścia rzuciłaś się na łóżko i w brzuchu zaczęło ci latać pełno motylków. Chwilę poleżałaś i poszłaś się umyć. Później nastawiłaś budzik na wpół do dziewiątej i poszłaś spać.
Wstałaś. Jest piękny poniedziałek. Chwyciłaś z szafy, krótkie, podarte, jeansowe shorty i przewiewną, miętową koszulę bez rękawów. Zjadłaś śniadanie i wyszłaś z domu. O dziesiątej byłaś już pod szkołą. Na drzwiach zauważyłaś kartkę, że szkoła będzie zamknięta do końca tyg, z powodu sanepidu. Odeszłaś od budynku. Nie masz dziś pracy, a jutro zaczynasz dopiero o sziedemnastej. Zadzwoniłaś do Liama, ale odebrał Zayn.
Ty. Dzieńdoberek, coo tam.??
Z. A spoko, ale z tej strony Zayn, bo Liam jeszcze słodko chrapie. -Zaśmiał się, a Ty razem z nim.- Coś się stało.??
Ty. A nic poważnego. Moją szkołę zamknęli do końca tyg, więc pomyślała, jeśli nie macie adnych planów, to może wpadniecie do mnie na maraton filmowy czy coś.
Z: Ja jestem za, ale nie wiem co na to śpiochy. Spytam się ich i później dam ci znać, okej.? A o której god i mamy coś kupić.??
Ty: Może.. hmmm.. o dziewiętnastej.?? I nie musicie niczego kupować.
Z: To spoko, do zobaczenia.
Ty: To pa pa.
I rozłączyłaś się. Pobiegłaś do sklepu, który stał przed Twoim bokiem. Kupiłaś popcorn, chipsy, cole i najróżniejsze cukierki. Wróciłaś do domu i ogranełaś w nim trochę. Później zdrzemnęłaś się trochę. Obudził Cię sms od Liama, że się trochę spóźnią. Wstałaś i odświeżyłaś się. Gdy wyszłaś z łazienki zadzwonił dzwonek. To chłopacy. Wpóściłaś ich do środka i rozsiadliście się na kanapie. Zaczęliście się zastanawiać co moglibyście obejrzeć.
H: Może coś z filmów animowanych.? -Zaproponował Hazza. Wszyscy się zgodziliśmy.
Z: Może "Madagaskar".? -Zaproponował Zayn, ale nikt go nie poparł.
Li: Może "Toy i Story".? -Liam również nie otrzymał poparcia.
N: Wiem.! Może "Shrek".? -Wystartował Niall. Wszyscy się zgodzili.
Chwilka minęła zanim znalazłaś film w internecie i podłączyłaś laptopa do TV. Udało się, fil się zaczął. Siedziałaś na środku kanapy, po twojej lewej siedział Liam, po prawej Harry, a koło Harrego wcisnął się Lou. Zayn i Niall siedzieli na ziemi, na poduszkach. W połowie filmu Liam wyszedł na balkon, bo było mu duszno, a po chwili Ty również wyszłaś.
L: Ładny masz tutaj widoczek. -Rzekł do cb Liam, opierając się o barierkę i patrząc na pięknie oświetlone miasto. Stanęłaś w tej samej pozycji koło niego. Nie było żadnych tematów do rozmowy, więc zadałaś najprostsze pytanie w świecie.
Ty: Wszystko dobrze.? -Zapytałaś.
Li: No wiesz.. -Odparł- Jest taka dziewczyna, piękna dziewczyna. Wiem, że to jest ta jedyna. Moze.. -Przerwałaś mu niechcąco.
Ty. A powiesz mi co to za dziewczyna.? -Zapytałaś.
Liam oderwał się od barierki i stanął za tobą. Odwróciłaś się i spojrzałaś w jego oczy.
Li. Stoi przede mną.
Nie wiedziałaś co powiedzieć. Zatkało cię. Ty też go kochasz.. Położył ręce na twojej szyi i.. wasze usta się zetknęły.. pocałowaliście się.. Nagle z nieba poleciała ulewa, ale to Wam nie przeszkadzało. Skończyliście się całować wraz z końcem ulewy. Weszliście do środka, cali mokrzy. Chłopcy nie zwrócili na was uwagi.
Li: Chłopacy, żyjecie.? -Powiedział Liam, ale tak i tak nikt na was nie spojrzał. -Mam plan..- Powiedział do ciebie po cichu.- Niall, Nando's się pali.!!!
Niall ruszył w panice na balkon. Wrócił, cały mokry (jak widać ulewa wróciła xd).
N: Przecież pada. -I spojrzał na Liama, jak na idiotę. Poszedł po ręcznik i wrócił na miejsce. Ty i Liam zrobiliście tak samo. Do ostatniego filmu wytrwał tylko Lou, Zayn i Liam. Niall ułożył się na ziemi koło Zayna. Harry oparł głowę o ramie Louisa i tak zasnął. Ty zasnęłaś w objęciach Liama. Na drugi dzień obudziłaś się w swoim łóżku, chłopców już nie było. Wstałaś i weszłaś do salonu. Wszystko było posprzątane, a na lodówce znalazłaś kartkę z treścią "W nocy przyszło pięć krasnoludków do księżniczki i posprzątało tu trochę. Kocham, Liam ". Uśmiechnęłaś się do siebie. Umyłaś się i ubrałaś. Skoczyłaś do klepu po coś na śniadanie, pomyślałaś, że zrobisz chłopcom niespodziankę. Doszłaś do ich domu i zapukałaś. Otworzył ci Liam.
Li: Hej skarbie.! Coś się stało, że tak wcześnie przyszłaś.? -Powiedział zaspanym głosem.
Ty: Nie, nic się nie stało, ale.. jest już trzynasta, to chyba nie tak wcześnie.. -Zaśmiałaś się.- Wpadłam zrobić Wam niespodziankę, ale skoro śpicie to nie.. -Powiedziałaś zmartwionym głosem.
Li: To, że oni śpią nie oznacza, że my nie możemy zrobić sobie razem śniadania, no nie.? Wejdź.
Weszłaś do środka i ruszyłaś w stronę kuchni. Rozpakowałaś zakupy i zaczęłaś robić śniadanie. Po chwili wszedł Liam i zaczął ci pomagać. Gdy skończyliście przygotowywać śniadanie do kuchni zszedł Niall.
N: O, hej.! Przyszłaś zrobić nam śniadanko.?? -Uśmiechnął się Niall.
Ty: No, tak jakby. -Zaśmiałaś się również.
N: Dziewczyn nie wypada wykorzystywać, więc Liam ,zrób mi kanapkę. -Rozkazał Niall Liamowi.
Li: Ale... -Tylko to wyparsknął Liam, ponieważ przerwałaś mu.
Ty: Wykaż się, zobaczymy czy nadajesz się do robienia kanapek i dla mnie. -I mrugnęłaś do Liama.
N: Dzięki.! -Krzyknął Niall, który poszedł do łazienki.
Li: Zabawne..
Chwilka minęła, a Liam zrobił kanapki dla Nialla i ciebie. Zjedliście je. Zbierałaś się do wyjścia, gdy podbiegł do Ciebie Liam.
Li: Aha zapomniałem ci powiedzieć, że w sobotę idziemy z chłopakami do moich rodziców na obiad i fajnie by było gdybyś też poszła. Rodzice by się ucieszyli, gdyby poznali moją dziewczynę. -Objął cię od tyłu.
Ty: To, że wczoraj się pocałowaliśmy nie znaczy, ze jesteśmy razem, przynajmniej dla mnie. Chłopak musi się wykazać, aby zdobyć moje serce. -Odparłaś, ale nie wyrwałaś się z jego uścisku, było przyjemnie.
Li: Dobrze, wykażę się. Przyjdź dzisiaj pod Big Bena o piętnastej. -Puścił cię z objęcia, ale chwycił za ręce.
Ty: Ok, to do zobaczenia.!
Li: Pa pa.
Dotarłaś do domu. Była czternasta, bałaś się, że nie zdążysz. Wygrzebałaś z szafy te ciuszki:
http://www.loveit.pl/love/697310/Najnowsze_kolekcje_dodane_przez_uzytkownikow_-_FasLOOK
Umalowałaś się i dotarłaś przed Big Bena na czas. Nic specjalnego się tam nie działo, pełno turystów i tyle. Nagle usłyszałaś jak ktoś cię woła. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Liama, szedł z gitarą. Przystaną przy tobie i zaczął grać na gitarze śpiewając jakąś piosenkę, nie wiedziałaś jaką (grał "One Thing" ^^). Po chwili zebrał się dookoła was tłum ludzi. Gdy skończył uśmiechnął się do ciebie, chwycił Twoją rękę i zaczął mówić.
Li: [j.p], znaczysz dla mnie wiele, jesteś dla mnie najważniejszą istotą, którą do tej pory spotkałem. Jak tylko cię zobaczyłem, wiedziałem, że jesteś tą jedyną, że chciałbym spędzić z tobą resztę swojego życia, że cię kocham. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną.?
Ty: Tak, ale teraz mnie pocałuj. -Tylko to powiedziałaś, a następnie rzuciłaś się w jego ramiona i pocałowaliście się. Ludzie dookoła zaczęli klaskać i wiwatować. Po chwili wszyscy się rozeszli, a wy poszliście na spacer. Pod wieczór poszliście na romantyczną kolację. Resztę wolnego tygodnia spędziliście razem. Byliście razem przez pięć lat, lecz po szóstej rocznicy nie byliście już parą, lecz małżeństwem z małym, cudownym synkiem. Happy And